Warto czytać dalej niż nagłówek. 😉
Posiłkowałem się Grokiem i Chatem GPT
Co naprawdę weto oznacza i dlaczego „zawetował = koniec” to mit
Trochę już rzygać się chce na sytuację polityczną w Polsce. Na te wojenki na których społeczeństwo tylko traci. Polaryzacja która ma na celu skłócenie nas, żebyśmy nawet nie chcieli ze sobą rozmawiać.
To najwyraźniej celowy zabieg. Dzięki niemu już nikt nie ma ochoty wyjść przed sejm i rozlać gnojówkę (czego politycy bardzo się boją i nie lubią).
Twitter stał się areną na której wszyscy zużywają całą energię i mają złudzenie, że opierdalając jakiegoś polityka osobiście, już coś zrobili i coś załatwili. No nic nie załatwili. Sam jestem przykładem. Systematycznie jadę po Giertychu jak po łysym koniu. Albo po Czarneckim. Tuskach i Sasinach, czy innych Suskich, Żurkach, Ziobrach, Kotulach, Czarnkach, Czarzastych, ŚmiszkachBiedroniach, Hołowniach, Annach Mariach Żukowskich - imię ich legion. O propagandystach-pseudodziennikarzach nawet nie ma co wspominać.
No i zużywam swoją energię, wysrywam frustrację w eter w sposób który nic nie daje.
Pewnie kogoś obruszyłem jakimś nazwiskiem, ale mam to gdzieś tak naprawdę.
Tak jak gdzieś mają mnie te osoby, które mają na mnie większy wpływ niż mi się wydaje.
Ja nie mam na nich żadnego. Oni nawet nie czytają komentarzy. Często sami nie prowadzą swoich kont na socialach. Nabijam im tylko reakcje. Ale przynajmniej mam z tego bekę. Mimo że nie ma w tym właściwie nic śmiesznego. Najwyraźniej jestem walnięty.
Ale do rzeczy
Często w mediach pada zdanie: „Prezydent zawetował ustawę – nie wejdzie w życie”. Brzmi dramatycznie, ostatecznie i… w 95% przypadków jest politycznie prawdziwe. Ale konstytucyjnie to gruby skrót myślowy.
Co naprawdę robi prezydent, gdy wetuje ustawę?
Zgodnie z art. 122 ust. 5 Konstytucji RP prezydent może:
- odmówić podpisania ustawy
- odesłać ją do Sejmu z umotywowanym wnioskiem o ponowne rozpatrzenie
Kluczowe słowa: umotywowanym. Prezydent nie może po prostu napisać „bo mi się nie podoba”. Musi podać powody (choć w praktyce bywają one bardzo ogólne i polityczne – nikt nie każe mu pisać rozprawy doktorskiej).
Co wtedy robi Sejm? Trzy realne scenariusze
- Ignoruje sprawę → nie stawia pod głosowanie albo nie zbiera większości → ustawa upada (najczęstszy scenariusz w ostatnich latach przy spolaryzowanym Sejmie)
- Ponownie uchwala ustawę (może bez zmian, może z poprawkami) większością 3/5 głosów w obecności co najmniej połowy posłów
→ czyli minimum 276 „za” przy minimum 231 obecnych - (teoretycznie) odrzuca sam wniosek prezydenta bez ponownego głosowania nad ustawą – ale w praktyce prawie się to nie zdarza
Jeśli Sejm zbierze te magiczne 276 głosów → prezydent musi podpisać ustawę w ciągu 7 dni i zarządzić jej publikację. Koniec, kropka – nie ma już weta, nie ma odsyłania.
Brutalna rzeczywistość polityczna 2024–2026
Przy obecnej polaryzacji i arytmetyce Sejmu prawie żadne weto nie zostaje przełamane.
Koalicja rządząca zazwyczaj brakuje 30–60 głosów do progu 3/5. Dlatego:
- albo w ogóle nie stawia sprawy pod głosowanie (bo po co się kompromitować),
- albo stawia i przegrywa – i wtedy narracja brzmi „prezydent zablokował ustawę na amen”.
W efekcie weto jest bardzo silnym narzędziem blokującym – de facto często trwałym, choć konstytucyjnie nie jest nieodwracalne.
Czego ludzie najczęściej nie wiedzą?
- Prezydent nie może wetować ustawy budżetowej (art. 224 Konstytucji) – tam ma tylko prawo podpisać albo skierować do TK.
- Prezydent może przed podpisaniem (a nawet zamiast weta) skierować ustawę do Trybunału Konstytucyjnego w trybie prewencyjnym (art. 122 ust. 3) – to zupełnie inna ścieżka.
- Sejm zawsze ma ostatnie słowo – pod warunkiem, że zbierze 276 głosów „za”. W obecnej rzeczywistości politycznej to warunek ekstremalnie trudny do spełnienia.
Podsumowanie jednym zdaniem
Weto prezydenta to tymczasowa, ale bardzo skuteczna blokada, która podnosi poprzeczkę z zwykłej większości do kwalifikowanej 3/5.
W warunkach głębokiego konfliktu politycznego jest to blokada de facto trwała – choć formalnie Sejm zawsze może ją przełamać.
Dlatego hasło „prezydent zawetował = ustawa nie wejdzie w życie” jest w praktyce prawdziwe w ~95% przypadków, ale konstytucyjnie pozostaje uproszczeniem.
Prezydent tak naprawdę aż tak dużo nie może.
Wiele musi.
To że gówniane ustawy jednak nie przechodzą to zasługa głosujących posłów. A ci kulą ogony po wecie choć mogą dowolne gówno napisane na kolanie po prostu przepchnąć i tak.
Ale z jakiegoś powodu tego nie robią.
PS.
Nie ma najczęściej potrzeby zaostrzać dowolnych przepisów. Wystarczy mądrze egzekwować już istniejące.
W ogóle Państwo powinno się angażować tylko w krytycznych sytuacjach.
Ale to temat na inny wyrzyg.