Odsypiam do około 9:30 wczorajszy dzień pełen aktywności (sfinalizowany zasiedzeniem się przy WoT / czołgach niestety)
Względnie spokojny potem poranek (przyrządziłem jajówę / jajecznicę z cebulą, curry i pieczarkami, choć potencjalny odsetek mukowiscydozy w tychże budzi we mnie pewne wątpliwości) notka do siebie - uważać co się przy-targuje żywnościowego do domu, ewentualnie raczej wyrzucać.
Niestety spokojne przedpołudnie zakłóciła straszna spina z Tomkiem - współmieszkańcem, odbiło mu w momencie kiedy bardzo nieznacznie zacząłem przekładać jego stertę bałaganu, dokładnie w momencie znalezienia trzech na w pół pełnych paczek chusteczek - z których którąś chciałem przygarnąć.
Draka była totalna - chusteczki poleciały oknem, szmaciana torba którą przemieściłem na stertę prania takoż. Po czym Tomek uciekł z chaty zostawiając mnie w spokoju - uff co za przestrzeń !
Cóż dziwny dzień, nie mogę się doczekać warsztatów ceramicznych w - głównie dlatego że spodziewam się niestandardowego składu i obecności kilku osób które nie były jeszcze albo rzadko zaglądają do KBK, wieczór pewno przyniesie lekkie rozczarowanie , cóż przywykłem.
Drugi dzień spędzam poniekąd na sprzątaniu - choć wczoraj robiłem porządki poza domem, dzięki temu znalazłem okładkę do płyty ALDARONA - to już coś !
No więc poukładałem cześć gratów, włączyłem pranie, zamiotłem i przetarłem podłogę, umyłem włosy pierwszy raz chyba od 2-3 dni - jest to pewien progres przy ogólnej rozlazłości która wydała mi się podkraść do mojej osoby w tym tygodniu.
ENGLISH (hope so ! )
I sleep off until about 9:30 yesterday's day full of activity (finalized by sitting down with WoT / tanks unfortunately)
Relatively quiet morning afterwards (I made eggs / scrambled eggs with onions, curry and mushrooms, although the potential percentage of cystic fibrosis in these raises some doubts in me) a note to myself - be careful what you bring food-target home, possibly rather throw away.
Unfortunately, the peaceful forenoon was disturbed by a terrible argument with Tom - a fellow resident, he flipped out the moment I very slightly started rearranging his pile of clutter, precisely at the moment of finding three half-full packs of tissues - one of which I wanted to take in.
The drama was total - the tissues flew out the window, the rag bag I had rearranged into a pile of laundry did the same. After which Tom fled the cottage leaving me alone - uff what a space !
Well strange day, I'm looking forward to the ceramics workshop at - mainly because I'm expecting a non-standard line-up and the presence of several people who have not yet been or rarely look at KBK, the evening is sure to bring a slight disappointment , well I'm used to it.
I spend the second day, in a way, cleaning - although yesterday I did some cleaning outside the house, thanks to that I found the cover to the ALDARON album - that's something !
So, I arranged some of the junk, turned on the laundry, swept and wiped the floor, washed my hair for the first time in probably 2-3 days - this is some progress with the general lethargy that seemed to creep up on me this week.