Po przyjęciu przez Sejm RP ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, można by się spodziewać szeregu protestów ze strony redakcji najczęściej „popełniających błędy” polegające na używaniu terminu „polskie obozy śmierci”. Warto przypomnieć, iż rzeczona ustawa nakłada karę grzywny lub ograniczenia wolności do lat trzech na osoby przypisujące współodpowiedzialność narodowi lub państwu polskiemu za niemieckie zbrodnie popełnione w czasie II Wojny Światowej.
źródło: Albert Laurence z Unsplash
Uderz w stół, a nożyce odezwały się w … Izraelu. Żądania zmiany lub wycofania zapisów ustawy płyną ze wszystkich stron.
Premier Benjamin Netanjahu, ambasador Izraela Anna Azari, członek Knesetu Yair Lapid czy Lahav Harkov dziennikarka „Jeruzalem Post” są zgodni, że Polska nie może samodzielnie stanowić prawa i trzeba pouczyć „młodszych w wierze” w sprawie demokracji i właściwych sformułowań.
Ostatnia wspomniana przez mnie pani na swoim tweeterze przeprowadziła nawet „piaskownicową akcję” polegającą na wielokrotnym duplikowaniu wpisu „pol*** death camps”. (wygwiazdkowałem - nie będę powielał treści jej wpisu w Internecie)
Okazuje się, że akcja zorganizowana przez
miała niewłaściwego adresata. ZDF to tylko maleńki trybik w maszynie zakłamania prawdy o II Wojnie Światowej. Postawa Pana Karola Tendery, wnoszącego o przeprosiny ze strony niemieckiej stacji, zasługuje na najwyższe uznanie, wsparcie i szacunek. Jednak powyższe zachowania oficjalnych reprezentantów państwa Izrael jednoznacznie pokazują inspiratorów prowadzących medialną nagonkę zniesławiającą nasz kraj w oczach opinii światowej.
Uderz w stół, a nożyce odezwały się w … Izraelu. Żądania zmiany lub wycofania zapisów ustawy płyną ze wszystkich stron.
Premier Benjamin Netanjahu, ambasador Izraela Anna Azari, członek Knesetu Yair Lapid czy Lahav Harkov dziennikarka „Jeruzalem Post” są zgodni, że Polska nie może samodzielnie stanowić prawa i trzeba pouczyć „młodszych w wierze” w sprawie demokracji i właściwych sformułowań.
Ostatnia wspomniana przez mnie pani na swoim tweeterze przeprowadziła nawet „piaskownicową akcję” polegającą na wielokrotnym duplikowaniu wpisu „pol*** death camps”. (wygwiazdkowałem - nie będę powielał treści jej wpisu w Internecie)
Okazuje się, że akcja zorganizowana przez
Jeżeli nie wiadomo o co chodzi … pewnie chodzi o pieniądze.
Wystarczy przypomnieć zbieżność w czasie wprowadzania Ustawy 447 Senatu USA w sprawie zwrotu organizacjom żydowskim mienia osób prywatnych, które utraciły majątki w czasie II Wojny Światowej. O "faszystowskim wafelkowym cyrku" w Tefałszen nie wspomnę...
#GermanDeathCamps chyba raczej do Izraela się nie wybierze, ale niejedną kartkę z nowym znaczkiem, można by wysłać...