Przez lata byłem zdania, że nikt nie prowadzi tak sprawnie polityki zagranicznej jak to potrafi Izrael.
Muszę zmienić zdanie. Zwykło się mawiać, że USA rządzone jest przez finansjerę żydowską, na ile jest to prawda, nie mam zamiaru oceniać. Jeśli jednak można powiedzieć, że ktoś może się stać ofiarą tej tajemniczej finansjery żydowskiej, to będzie to Izrael.
Żydowskie organizacje w USA naciskają na władze tego kraju, aby Polska bezprawnie wypłaciła im rzekomą rekompensatę za pozostawione mienie żydowskie w naszym kraju,w przypadku gdy nie ma spadkobierców.
Żeby opisać dokładnie jakim jest to absurdem, to trzeba by poświęcić temu osobny artykuł.
Polska już kiedyś tą sprawę wyjaśniła ze Stanami, abstrahując już od tego, że polscy Żydzi byli obywatelami naszego kraju i prócz pochodzenia, nic nie łączyło ich z Żydami zza oceanu. Pokazali to już sami, kiedy amerykańscy starsi bracia w wierze, nie byli zbyt skorzy, by ratować własnych ziomków w Europie, nawet gdy było już wiadomo, co się tam wyprawia.
Wracając do sprawy.
Tak wygląda mapa Izraela i jego sąsiadów.
Wymieńcie, które sąsiednie kraje nie chcą wymazania z mapy tego państwa?
No dobrze, tak więc będąc wysuniętą, konkurencyjną kulturą w regionie, należy szukać sojuszników. Taką rolę Polska, jako członek NATO i opierająca w dużej mierze swoje bezpieczeństwo na potędze wojskowej USA, przyjęła by bez wahania, ba, cały czas podkreśla się chęć współpracy.
Do tej pory, permanentna propaganda przypinała Polakom łatkę antysemitów, a Polacy na siłę chcieli podkreślić swoją sympatię do Żydów, do Izraela, byle by tylko pokazać, że to nie prawda.
Efekty przynosiło to marne, a nasza polityka wobec Izraela polegała na obchodzeniu się jak z jajkiem.
Kiedy w końcu Polska powiedziała dość szkalowania! Izrael zareagował histerycznie.
Dyplomacja w ich wykonaniu pokazuje, w jakim poważaniu mieli nasz kraj do tej pory.
Te wzywania ambasadorów, premierów i żądania od nas zatrzymania zmian prawnych(sic!)
Tak się prowadzi politykę z krajami trzeciego świata, a nie z państwem, z którym niedawno deklarowało się przyjaźń i wspólną chęć walki z pomówieniami.
W imię czego? W imię wyimaginowanych roszczeń.
W mojej opinii Izrael stracił dużo więcej, a Polska jeśli straciła, to niewiele, za to wiele zyskała!
Dlaczego Izrael stracił?
Bo dobre stosunki z Polską to wartość dodana, dla kraju w tym położeniu geopolitycznym.
Jestem przekonany, że zbliża się przesilenie polityki multikulti, wzrost nacjonalizmów i walk etnicznych na Zachodzie. Gdy pęknie magiczna bariera politycznej poprawności, może im zabraknąć pomocy państw, które tylko deklarują się jako sprzymierzeńcy.
Polska za to, nie musi już płaszczyć się, aby tylko nie być posądzona o abstrakcyjne zarzuty i aby tylko nie zepsuć stosunków z Izraelem. Mleko się rozlało, straciło się, co się miało stracić, a teraz może być już tylko lepiej.
Że ktoś nam postawi zarzut antysemityzmu? A czy wcześniej nie stawiali?
Teraz zyskujemy narzędzie prawne do walki oraz swobodę działania, nie ma już bowiem lęku przed reakcją "światowej opinii publicznej".
Dzięki reakcji Izraela, prysła cała farsa o dobrej woli wobec Polski, mydlenie oczu o wspólnym działaniu. Wiemy o realnych stosunkach z Izraelem i o opinii ich polityków na temat naszego kraju i całej sprawy z "polskimi" obozami.
Wyłożyli karty na stół, a im wcześniej, tym jest to dla nas lepiej. Gdyby tak stało się np. w latach 90. wtedy może nikt by się nie bał przeprowadzić ekshumacji w Jedwabnym, wyjaśnić skąd tam się wzięły pociski, itd.*
Ujawniły się media w Polsce, wcześniej politycy opozycji, a teraz pęka jedna z najbardziej obłudnych i szkodliwych baniek w polityce międzynarodowej dotycząca naszego kraju.
I to jest bardzo dobra wiadomość.
*Być może w Jedwabnem rzeczywiście Żydzi zostali wymordowani przez Polaków, ale ze względu na to, że nie dokończono śledztwa i nie przeprowadzono ekshumacji, mam prawo uważać inaczej, nie jestem Kwaśniewskim.