To pewnie musiało wyglądać mniej więcej tak: Fulop dowiedział się, że jakiś Karczewski protestuje przeciwko usunięciu pomnika katyńskiego w "jego" mieście. Szybko wyguglał, kim jest ów jegomość: należy do partii Law and Justice, która jest far-right, a ponadto wprowadziła słynną na cały świat ustawę "antyżydowską" ustawę. Fulop nie jest w ciemię bity, i od razu pojął, że ten Karczewski to musi być kawał gnoja, białego rasisty, i antysemity. Prezydent RP na pewno nie powinien się z nim spotykać osobiście.
RE: Co wie moja babcia, a czego nie wie prezydent Rzeczypospolitej.