Mój pierwszy komputer to było Atari 130XE. Sprzęt, który do dziś wywołuje u mnie ogromny sentyment. Niestety nigdy nie miałem go na własność – mogłem z niego korzystać tylko przez jakiś czas. Mimo to to właśnie on wciągnął mnie w świat komputerów, gier i programowania. I to przez niego później z zachwytem patrzyłem na jego „starszego brata” – serię Atari ST.
Skąd wzięło się Atari ST?
W połowie lat 80. firma Atari Corporation chciała wrócić do gry po kryzysie rynku gier wideo. Nowy rozdział rozpoczął się pod skrzydłami Jack Tramiel – wcześniej twórcy Commodore International.
W 1985 roku świat zobaczył Atari ST – 16-bitowy komputer oparty na procesorze Motorola 68000. Nazwa „ST” oznaczała „Sixteen/Thirty-two”, co odnosiło się do 16-bitowej magistrali z 32-bitową architekturą wewnętrzną.
To był zupełnie inny poziom niż moje ukochane 8-bitowe 130XE.
Czym Atari ST zachwycało?
- Graficzny interfejs
Atari ST posiadało system TOS z graficznym środowiskiem GEM. W czasach, gdy wielu użytkowników nadal korzystało z linii poleceń, możliwość pracy w oknach była czymś naprawdę nowoczesnym.
- Wbudowane MIDI
To był absolutny game-changer. Dzięki wbudowanym portom MIDI Atari ST stało się standardem w studiach muzycznych końca lat 80. i początku 90. Korzystali z niego profesjonalni muzycy na całym świecie – był tańszą alternatywą dla droższych systemów Apple.
- Gry
Choć w Polsce królowały głównie 8-bitowce, ST oferowało już zupełnie inną jakość grafiki i dźwięku. Tytuły takie jak:
Dungeon Master
Another World
The Secret of Monkey Island
pokazywały, że 16 bitów to przeskok generacyjny.
Atari 130XE vs Atari ST – przeskok epoki
Mój sentyment zawsze będzie należał do Atari 130XE. To tam poznawałem pierwsze gry z magnetofonu, czekałem kilka minut na wczytanie programu i uczyłem się cierpliwości.
Ale gdy patrzyłem na Atari ST, miałem poczucie, że to już „prawdziwy komputer”. Większa pamięć, dyskietki zamiast kaset, mysz, okienka, profesjonalne zastosowania.
To był sprzęt, o którym się marzyło.
Dlaczego Atari ST przegrało?
Mimo mocnego startu, seria ST musiała zmierzyć się z potężną konkurencją – szczególnie z Commodore Amiga 500, która oferowała lepsze możliwości multimedialne, zwłaszcza w zakresie dźwięku i grafiki.
Z czasem rynek przejęły komputery PC, a era domowych 16-bitowców dobiegła końca.
Dziś – sentyment i legenda
Choć nigdy nie miałem Atari ST, w mojej głowie zawsze było czymś wyjątkowym. Było symbolem przejścia z dziecięcej fascynacji 8-bitami do „poważniejszego” świata komputerów.
Może właśnie dlatego wspominam je z takim szacunkiem.
A Wy? Zaczynaliście od 8 bitów czy od razu weszliście w 16-bitowy świat?