#pl-kobieta #pl-dzieci #pl-artykuly #polish #family #rodzina #buntdwulatka
#regres
Minęły ponad dwa tygodnie od mojego wpisu o kryzysie. W zeszłym tygodniu pisałam o efektach planu naprawczego, który wdrożyłam, żeby sobie z tym kryzysem poradzić. Kryzys jeszcze nie minął, ale jest dużo lepiej z moim funkcjonowaniem. Pozwoliło mi to na przemyślenie jeszcze raz, co owy kryzys powoduje.
Największy problem mam obecnie z moją dwuletnią córeczką Eleną. Jakiś czas temu jeszcze jak byłam w ciąży, powoli wzięliśmy się za odpieluchowanie jej. Ale bez ciśnienia. Nocnik i nakładka na wc znajdują się w toalecie na widoku. Elena została z nimi zaznajomiona, i sadzaliśmy ja co jakiś czas żeby rozumiała o co chodzi. Wiadomo na początku było parę wpadek, ale ogólnie była już odpieluchowana. Jednak od półtora miesiąca, od wyjazdu męża, jakby ktoś podmienił mi dziecko. Elena zaczęła sikać w majtki, albo tam gdzie stała, potem jeszcze to samo robiła z kupą. Pod paru dniach walki, poddałam się i zaczęłam jej powrotem zakładać pieluchy. Niestety przy trójce dzieci mam wystarczająco dużo pracy i stwierdziłam, że wrócimy do tematu jak mąż wróci.
Do tego doszło jeszcze to, że zupełnie przestała mi jeść normalne posiłki. Od kiedy zaczęła normalnie jeść, nigdy nie mieliśmy z nią problemów. Zawsze wszystko zjadała. Teraz je tylko mleko modyfikowane dla 2 latków, czasem uda mi się podstępem dać jej coś innego. Zwróciłam uwagę, że chce mleko zawsze wtedy kiedy robię mleko jej młodszemu bratu, obecnie 4 miesięcznemu. Nie rozstaje się ze smoczkiem, choć już powinna. Ze spaniem tak jak do tej pory nie było problemu, bo zasypiała w swoim łóżeczku i spała do rana, tak teraz nie dość, że nie chce normalnie iść spać, wstaje, przechodzi do łóżka starszego brata, to jeszcze w nocy budzi się kilkakrotnie z płaczem i mnie woła. Nic mi nie daje przy sobie zrobić. Ubieranie to gonitwa, czesanie to wyrywanie, uciekanie. Najgorsze z kolei jest to, że jak zrobię coś nie po jej myśli to płacze tak, że aż wymusza wymioty.
Zaczęłam się zastanawiać skąd tak radykalna zmiana zachowania. I olśniło mnie. Elena ma obecnie dwa latka i cztery miesiące, jest okres w rozwoju dziecka, który charakteryzuje się tzw buntem dwulatka plus do tego doszedł tzw regres ( cofnięcie się w rozwoju) z powodu pojawienia się młodszego dziecka, które zabrało większą część uwagi mamy.
Z tą świadomością, niektóre jej zachowania przestały być dla mnie takie męczące. Żeby choć trochę złagodzić ten stan postanowiłam wdrożyć kolejne kroki w planie naprawczym, tym razem skupione na poprawie relacji z Elenką.
- Ponieważ wpadki są bardzo meczące i powodują dużo sprzątania, chwilowo wróciliśmy do zakładania pieluch. Jednak mimo wszystko pytam Elenkę czy chce siusiu, i jeśli powie że tak, to zdejmujemy pieluszkę i robi siusiu na nocniczek.
- Co do jedzenia tylko mleka modyfikowanego. Robię jej mleko zawsze gdy robię je Michałkowi. Dodatkowo jak jemy, to zawsze nakłada Elence na jej talerzyk i zachęcam do jedzenia. Raz zje innym razem nie tknie. Mimo wszystko cierpliwie proponujemy i czekamy. Elena już dawno opanowała samodzielne jedzenie widelcem czy łyżką, jednak czasem jak widzę, że zje jak ja nakarmię to, to robię.
- Problemy z samodzielnym zasypianiem wynikają ze zwiększonej potrzeby bycia blisko rodziców i ze zwykłej zazdrości. Elenka widzi, że Michałek śpi ze ma więc najzwyczajniej w świecie też tak chce. Codziennie rano przychodzi i kładzie się do nas. Wstaję do niej za każdym razem gdy w nocy się budzi z płaczem i mnie woła, w ten sposób sprawdza, czy jestem w pobliżu. Buduje to u niej poczucie bezpieczeństwa.
- Ubieranie i czesanie, SA to czynności przy których Elena chce już pokazać swoją samodzielność i decyzyjność. Aby takie ubieranie trwało pół dnia wybieram dwa komplety ubrań i pytam ja który chce ubrać. Zazwyczaj jak sama wybierze, to bez problemu daje się ubrać. Z czesaniem też ją pytam, czy mogę ją uczesać, daje też wybór ozdób do włosów.
- Smoczek niestety na razie zostaje z nami, nie chcę narażać Elenki na dodatkowy stres związany z odstawieniem smoczka.
- Co do ataków płaczu z wymiotami, to staram się nie doprowadzać aż do takiego stanu. Jednak to tylko dwulatka, przepełniona masą emocji, i czasem nie da się przewidzieć do końca jej reakcji. Jeśli sytuacja z którą związany jest atak histerii, jest niebezpieczna dla niej bo np. chciała bawić się nożem, podtrzymuję odmowę. Jeśli jednak jest bezpieczna, ustępuję. Staram się też odwracać jej uwagę od danej sytuacji, zaproponować cos innego albo próbuję wytłumaczyć z różnym skutkiem.
Wiem, że jej zachowanie nie zniknie od tak, i czeka nas jeszcze długa przeprawa, ale trzymając się powyższych reakcji na jej zachowanie i szukając innych rozwiązań wiem, że w końcu z tego wyjdziemy.
Oczywiście warto również zaczerpnąć opinii psychologa dziecięcego w takich sytuacjach, który zawsze podpowie pod konkretne dziecko co jeszcze można zrobić.
Tak więc trzymajcie kciuki za nasze postępy.