Jestem już jakiś czas tutaj i obserwuje. Obserwuję ludzi, boty,relacje, zależności i treści. Po analizie tego wszystkiego stwierdzam, że steemit jest nienaturalny. W tej formie nie ma szans na przetrwanie.
Zbyt mała społeczność by nazwać go społecznościowym
Nie jest to portal społecznościowy typu facebook czy instagram. Jest zbyt mała społeczność. Nie ma relacji międzyludzkich. Nie ma akcji i reakcji są tylko wpisy bez komentarzy. Nie ma sytuacji, że chcesz tu wejść, żeby poczytać co na dany temat mają ludzie do powiedzenia, napisania. Jeśli Twój wpis nie jest jakąś informacją o konkursie nie ma szans na więcej niż kilka komentarzy. Już boty, gdyby warunkiem uzyskania wsparcia był komentarz, miałyby więcej komentarzy niż ludzie. Życie społeczne nie istnieje.
Za mało wiedzy by nazwać go platformą blogową
Ludzie piszą blogi by pochwalić się wiedzą, doświadczeniem, przeżyciami. Tu jest tego jak na lekarstwo. Trzeba sporo przewalić filmów z gier, zdjęć kwiatków, paznokci, pseudo newsów żywcem kopiowanych z neta, "lajwów" gdzie jeden "słynny" dogryza drugiemu "słynnemu" a o ich istnieniu ma pojecie tylko kilku dzieciaków z gimnazjum. Nawet filmy z rozpakowywania paczek. Wszystko jest ale wiedzy mało.
Na czym polega więc steemit?
Na zebraniu jak największej liczby Steem najróżniejszymi metodami. Wyścig sposobów. Multikonta, głosowanie na siebie samego, boty, głosy za komentarze, tworzenie grup wzajemnego wsparcia. Większość tutejszych akcji ma prowadzić tylko do jednego wzbogacenia się w Steem.
Dlatego uważam, że w tej formie steemit nie przetrwa. Skoro ja zauważyłem, że to nie jest portal społecznościowy ani blogowy a jedynie wyścig to każdy to prędzej czy później zauważy. A zawodników nigdy nie będzie więcej niż publiczności.
Jedyną szansą moim zdaniem na przetrwanie i rozwój to:
- Reklama i przyciągnięcie milionów użytkowników, unikatowych a nie dziesiątki kont jednej osoby.
- Tworzenie grup ludzi o podobnych zainteresowaniach. Tak aby każdy miał swoich czytelników i sam miał grono osób, które chętnie poczyta i wymieni się doświadczeniem. Nie chodzi tu o dwie czy trzy osoby ale dziesiątki osób. Dziesiątki osób zainteresowanych astronomią czy kotami tak aby wystarczyło im głosów ze swojej grupy i nie musieli żebrać podlizując się komuś kogo nie lubią aby dostać "apwołta" bo inaczej za tydzień dostaną 0.