_____ Kolejny dzień walki z machiną biurokracji francuskiej :
Jak wiecie (lub nie) zmieniłem dostawcę internetu u mnie w domu.
Sama procedura zmiany odbyła się raczej sprawnie przez telefon z bardzo sprawnym telemarketerem.
Stary dostawca internetu i TV kablowej (SFR) po moich kilkukrotnych interwencjach telefonicznych, w których zgłaszałem problem zanikania lub rwania sygnału , niemożność korzystania z neta (od 1min do 10) i rwanie programów w TV co kompletnie uniemożliwiało oglądanie a właściwie słuchanie , miał dla mnie zawsze jedną radę : odłączyć box z prądu , odczekać 5 minut i podłączyć. :)
Oczywiście robiłem to kilkakrotnie ale w żaden sposób nie pomagało, przynajmniej na dłuższą metę.
Że jak ???!!! Płacę 35 euro co miesiąc a operator sieci za każdym razem gdy zgłaszam problem karze mi wyłączyć z prądu i ponownie włączyć?? Mamy 21 wiek , ludzie latają w kosmos, kryptowaluty , rozwój nanotechnologii a ja żeby mieć internet mam wyłączać sprzęt z gniazdka..??!!
Dobra; suma sumarum zmieniłem dostawcę usługi na Free.
Przez telefon Pan powiedział , że kiedy sprzęt przyjdzie kurierem (co nastąpiło trzeciego dnia po rozmowie), po prostu odłączę stary box i podłączę nowy, instalując według instrukcji. Na przednim wyświetlaczu pojawi się godzina i wtedy można łączyć komputery przez Wi-Fi.
Proste? Proste.
Ale nie we Francji. Tutaj nie miałem jeszcze od 7 lat ani jednego przypadku kiedy cos poszłoby prosto, bez problemów, tak jak zostało powiedziane. NIGDY.
Sprzęt przyszedł 24 listopada; wypakowuję, odłączam stary, podłączam nowy, na wyświetlaczu etap drugi i kręci się, nie chce przejść do kolejnego.
Dzwonię na infolinię, Pani podaje mi instrukcję jak podłączyć prawidłowo box do linii telefonicznej, telefonu i telewizora.
Tak właśnie mam ale instalacja stoi na etapie drugim. Koniec.
To ona sprawdzi linię i oddzwoni. Dzwoni na drugi dzień. U nich się wyświetla że linia jest ok, musi być coś źle u mnie w domu. Robimy instalacje jeszcze raz, wszystko gra, etap drugi, zawieha...
To ona poda mi numer do obsługi technicznej gdzie ewentualnie umówię się na rendez-vous (czyli umówione spotkanie, najbardziej popularne sformułowanie we Francji bez którego cały system pada) i ktoś przyjedzie do mnie sprawdzić co się dzieje.
Dzwonię, najbliższy termin 6 grudnia-dziś czyli 12 dni od otrzymania sprzętu.
Pan techniczny był o 10.30 ; sprawdził wyjście linii na mieszkanie i gniazdko od telefonu- wszystko gra.
Podłączenie boxa prawidłowe. Czyli że musi to być wina głównej firmy telekomunikacyjnej (Orange), która musiała wadliwie podłączyć moją linię po rezygnacji z poprzedniego operatora.
I co teraz?-pytam . W okresie 5-7 dni będę miał telefon od technicznego z Orange by umówić się na rendez-vous ewentualne i prawdopodobnie przyjedzie ekipa techniczna, która nie wiem co będzie sprawdzać, chyba metr po metrze kabel na dworze skoro u mnie w domu wszystko gra....
Dodam tylko , że oni mają zadzwonić w ciągu 5 dni ale wcale to nie znaczy , że przyjadą w tym roku bo może już nie być terminu.
I tak mam z każdą sprawą , którą mam do załatwienia.
Gdy przyjechaliśmy do Francji, moja żona pracowała , ja załatwiałem karty secure social czyli ubezpieczenie; złożyłem wszystkie potrzebne papiery na początku marca , nasze karty odebraliśmy dokładnie 29 października. W międzyczasie trzy razy dowoziłem te same dokumenty bo im zginęły...:)
Ale to tylko jeden z wielu przykładów i wcale nie najgorszy.
Czasem mam wrażenie, że wszyscy urzędnicy w tym kraju są specjalnie szkoleni by wyprowadzić cię z równowagi, spowolnić sprawę, nie spieszyć się, nie mieć żadnych pomysłów a broń Boże umieć improwizować czy być elastycznym....Jednym słowem : masakra.
Także , drodzy rodacy nie narzekajcie na Polskę i jej urzędników bo tutaj dostalibyście popalić.
Pozdrawiam z 3 piętra w Górnej Normandii :
#kochajciesięiszanujcie