RANO ruszyła w las tym razem pod złotym stokiem (bliźniaczki poleciły wczoraj miejsce co do końca się nie sprawdziło, ale ogólny kierunek dobry. )
Dobrze, że nie wystartowalem z nimi bo koleżanka dyżurująca w biurze na ostatnią chwilę poprosiła o krótkie zastępstwo.
Grzyby już przebrane pewnie przybiorą formę krokietów, ciekawe kiedy skończą się pomysły na dania z nimi.
Skosiliśmy trawę w ogródku (4 przedłużacze jako jeden no poprzednio przejechałem kosiarką po kablu :( )