W czwartek 3 lutego zmarł Jarosław Marek Rymkiewicz, jeden z najwybitniejszych w mojej opinii poetów współczesnych. Postanowiłem upamiętnić go wierszem.
Jarosław Marek Rymkiewicz odjeżdża
pociągiem osobowym ze stacji w Milanówku
Poeta już odjechał – znikają wagony
Tam w oddali majaczy ogród zaśnieżony
Jabłoń przykryta puchem, sosny rozespane
Śnią o dalekich krajach, pod ziemią związane
Na pękniętym pniu wierzby przysiadły gawrony
Poety tutaj nie ma, woła z innej strony
Jego głos jest niemy – jest obecny w nicości
Zakurzyły się kartki – teraz mówią kości
Jeszcze jest w wagonie, drapie się po głowie
W przedziale za nim siedzą jaćwiescy kniaziowie
Podnosi wzrok ku oknu, mijają eony
Koła pędzą szalone w nadwiślańskie strony
Za oknami się dziwna procesja odbywa
Wiozą trumnę na przedzie, ktoś do buntu wzywa
Już zbliżają się światła zamglonej Warszawy
Tam za oknem ucieka jakiś widok krwawy
Nie widać go dokładnie, tylko ślad czerwieni
Za ostatnim pociągiem do innej przestrzeni
Pamięci ostatniego z wielkich poetów,
(...), 13 lutego 2022