Po raz kolejny doceniłem mój osiedlowy sklep Lewiatan, gdzie nikt nie bawi się w jakieś mechaniczne abominacje i butelki zwyczajnie oddaje się przy kasie. Pani Oksana posyła czarujący uśmiech i wydaje należność za opakowania w gotówce, a do tego nawet nie trzeba niczego kupować. Inna sprawa, że mineralkę kupuję dosyć rzadko i zwykle mam tylko kilka butelek do oddania, więc cała procedura przebiega szybko i sprawnie.
Wklepałem pytanie o umowę podpisaną przez Lidla w dwa modele językowe (Grok, Dżemini) i oba twierdzą, że takie umowy są utajnione i zwykły człowiek nie ma do nich dostępu. Ciekawe, czyżby ktoś zrobił, w zasadzie nielegalny, przeciek?
RE: Moja pierwsza przygoda z butelkomatem.