Drugi dzień to szybkie, lekkie i przyjemne 20km i 800m podejść z Soszowa na Przysłop.
Biorąc pod uwagę prognozę pogody, wyruszyliśmy o 6:30 i już po 12:00 byliśmy u celu. W sam raz na przejście suchą stopą. Całe popołudnie pada deszcz.
Na Kubalonce spotkaliśmy grupę młodzieży na szkolnej wycieczce. Zostaliśmy samozwańczymi przewodnikami i doszliśmy razem na Przysłop. Jeśli tak wyglądają grupy późnopodstawówkowe, to chciałbym z takimi wycieczkami chodzić. Zdyscyplinowani, nie krzyczą i nie śmiecą i na dodatek słuchają przewodnika. Jeden z nich zrobił na mnie duże wrażenie - miał kompas i potrafił się nim posłużyć.
Schronisko PTTK Przysłop pod Baranią Górą to bardziej hotel niż górskie schronisko. Na obiad gnocchi buraczane z kozim serem. Pokój czysty i schludny z tematycznym wystrojem. A jednocześnie ekipa daleka od hotelowej - w schronisku pracują ludzie pełni pasji.