Pierwszy dzień wędrowania w czwórkę. I pierwszy dzień w Beskidzie Niskim. Po przekroczeniu Mochnaczki znaleźliśmy się w świecie łąk bez zabudowań, widoków po horyzont zamknięty najbliższym pasmem, potoków bez mostków i szlaków przechodzących przez pastwiska.
Beskid Niski powitał nas wyjątkowo słonecznie. Przejście między Mochnaczką a Ropkami to esencja przyjemności wędrowania. Łagodne podejścia, polne drogi, bukowe lasy. Cudne manowce.
W drugiej części dnia Beskid Niski przypomniał sobie, że powinno padać. No i padało - akurat na zejściu z Koziego Żebra do Regietowa. Ale tylko chwilę. W dolinie Regietówki ponownie świeciło słońce.
Śpimy w nietypowym jak na GSB miejscu - stadninie koni huculskich w Regietowie. Luksusy nie spotykane w schroniskach - ogromna szarlotka za 12zł, pościel bez dopłaty, ręczniki i kontakty w pokoju. Nawet butelki wody mamy!