Dzień czwarty to już rytuna. Wstajemy, pakujemy się i w drogę. 32,5km i ponad 1500m podejść.
W połowie dnia mieliśmy zapowiadane ulewy i burze. Przechodziły dwa fronty, z pasem dobrej pogody pomiędzy nimi.
Postanowiliśmy spotkać burze na naszych warunkach - czyli bezpiecznie. Szybko przeszliśmy połowę szlaku (przez Halę Miziową i Przełęcz Glinne do bazy namiotowej Głuchaczki). Pierwsza burza spotkała nas dokładnie w momencie dojścia do schronu. Dużo grzmotów, mało deszczu. Potem przejaśnienie - kusiło żeby ruszyć. Ale dzięki dobrej mapie burzowej wiedzieliśmy, że drugi front będzie gorszy. I tak było - z bezpiecznego miejsca widzieliśmy oberwanie chmury nad Mędralową. Potem od innych wędrowców dowiedzieliśmy, że było ostro - ulewa z gradem.
Zdjęcie okładkowe to trzeci najwyższy szczyt na GSB (jeśli nie rozdzielamy wierzchołków Babiej Góry)