Dzień 12. Ale czas szybko biegnie!
Dzisiaj kolejny spacerowy odcinek. 23km i 850m podejśċ. Odcinek można podsumować tak:
- las, szczyt, wiata, las, wiata, las, szczyt, wiata, las, wiata, las, szczyt, las, … pola.
Bardzo przyjemny dzień. Prawie cały czas w bukowym lesie na terenie Magurskiego Parku Narodowego. Mało znany, rzadko uczęszczany park. Ale bardzo ważny jako leśny łącznik między Bieszczdami a Beskidami Zachodnimi. I mądrze zarządzany, choć nie może liczyć na takie pieniądze z biletów jak liczniej odwiedzane parki.
Rytm dnia wyznaczały wiaty MgPN: Polana Świerzowska, Ostrysz, Kolanin, Przełęcz Hałbowska.
Na koniec - po zejściu z Kamienia do Kątów - przyjemna niepodzianka. Ładny widok na falujące wzniesienia Beskidu Niskiego. I … słodziutkie, nagrzane słońcem poziomki.
Nocleg w kultowym “Chono Tu” w Kątach, czyli najniższym punkcie całego Głównego Szlaku Beskidzkiego.