Siódmy dzień rozpoczął się od pięknej pogody na Turbaczu. Od razu na początku mieliśmy do przejścia Halę Długą i długo cieszyła nasze oczy widokiem na Tatry.
Potem było równie przyjemnie ale mniej widokowo. Czerwony szlak przez Gorce biegnie grzbietami. Większość w lesie - głównie bukowym, ale są też jodłowo-świerkowe fragmenty. Od czasu do czasu pojawiają się piękne polanki, jak np. Studzionki, zwykle otwarte na południe. A na południe są najciekawsze widoki - Pieniny, Podhale i Tatry. Pomimo podejść i zejść, szlak jest łatwy. Cały czas wygodną leśną drogą. Jest sucho, więc nie musimy omijać kałuż.
Mieliśmy też wieżę widokową na Lubaniu. Szerokie panoramy w każdą stronę. Nad Tatrami zebrały się chmury - i po południu padalo. Ale nie u nas. Deszcz był na Podhalu i Spiszu.
Dzisiaj zrobiliśmy sobie dzień Samotnego Wędrowania w Gorcach. Każdy w swoim tempie, obaj zadowoleni. Gorce mają w sobie coś co sprzyja zamyślaniu się.
Przeszliśmy dziś 32km i niecałe 1000m podejść. Mamy już za sobą ponad 200km. Nocujemy w Krościenku nad Dunajcem, przepięknie położonym między trzema pasmami górskimi - Gorcami (stamtąd przyszliśmy), Pieninami (geograficznie na chwilę znaleźliśmy się w Pieninach, po przejściu mostku na Krośnicy a przed mostem na Dunajcu) oraz Beskidem Sądeckim (tu śpimy i przez to pasmo będziemy wędrować dwa najbliższe dni).