Po dwóch dniach lekkich i krótkich, trzeci etap to wreszcie konkret. 32,5km i ponad 1700m podejść.
Na początek krótkie podejście pod Baranią Górę, dalej wędrówka grzbietem Magurki Wiślańskiej i Radziechowskiej. Zejście do Węgierskiej Górki i obowiązkowe lody. Potem już tylko mozolna wspinaczka na Rysiankę.
Start o 6:30, meta tuż pod 17:00. Długo, ale nie biegamy na szlaku i był czas na lody w Słodkim Przystanku w Węgierskiej Górce oraz leniuchowanie na Abrahamowie.
Pogodowo mieliśmy uporczywą mżawkę przez pierwsze 3 godziny, ciepło/gorąco przez kolejne 6 i trochę chłodu na koniec. Nie narzekaliśmy.
Jest dobrze. Buty suche, odcisków nie ma, nic nie boli.