Po weekendowych wojażach złapałem znów kontuzję kolana.
W najbliższym czasie muszę zrezygnować z biegania.
Na szczęście jazda na rowerze nie sprawia mi takiego problemu jak chodzenie (o bieganiu nawet nie wspominam).
Ostatnio miałem trening siłowy na budowie u kumpla, więc dziś coś, czego dawno nie było - jazda na rowerze.
Zależało mi, by pobić swój rekord na odcinku o wdzięcznej nazwie "Ciasna cizia nad jeziorko" 😆
Przy okazji pobiłem dodatkowo swoje dwa inne rekordy.
Mimo lekkiego bólu w kolanie, siła w nogach była spora.
Jadąc nad wodę "cisnąłem, ile fabryka dała", więc nad samym jeziorem zrobiłem sobie kilka minut odpoczynku 😎.
Po krótkiej przerwie ruszyłem w dalszą trasę.
Plan układał mi się w głowie na bieżąco.
Dobra pogoda, i mały ruch na bocznych drogach, pozwolił mi na spokojnie przejechać pętlę przez Wilkowice.
Powrót przez Meszną i Buczkowice to już jazda po zmroku.
Na szczęście porządna lampka z przodu zrobiła dobrą robotę w tych warunkach.
Powyższe zdjęcie zrobiłem w trybie nocnym.
A tak to wyglądało w rzeczywistości.
Mam nadzieję, że jazda na rowerze sprawdzi się jako forma rehabilitacji, i w przyszłym tygodniu będę mógł wrócić do biegania.
Oczywiście olej żywokostowy z rokitnikiem pomaga, ale cudów nie ma. Na regenerację potrzebuję przynajmniej tydzień czasu.
Jutro, o ile pogoda pozwoli, zaplanowany mam kolejny "trening siłowy" na budowie.
Zobaczymy jakie "ćwiczenia" wymyśli mi kolega 😆
This report was published via Actifit app (Android | iOS). Check out the original version here on actifit.io