Tak jak obiecalem sobie jak i Ewie wzialem sie do roboty. Odebralem dzisiaj imieninowa paczke i rozpoczalem przygode z sushi. W sumie to niedawno jadlem pierwszy raz zamowione z restauracji i nawet zasmakowalo. Po obejrzeniu kilku filmikow na yt postanowilem, że sam zrobie pyszną kolacje.
Nie było łatwo😃 Wszystkie składniki miałem, ale problem był z ryżem. Śmiej się śmiej! Przecież go jadłem tyle lat i zamkniętymi oczami mógłbym ugotować. O 3 minuty za długo się gotował. A może za mało serca włozyłem w baze sushi😀 Nieważne. Czas na sklejanie całości do kupy🤔 tzn. No w rulonik..? Wiesz o co chodzi. No to wystartowałem. Hmm niby proste, ale podstawy już gdzieś umkły.
Z minuty na minute szło już ciraz lepiej. Chyba grzaniec pobudził mnie do tanga😄 Dodatki jakie wybrałem to ogórek świeży, awokado, por, papryka i sałata. Yuuupii!!! Wkońcu zrobiłem. Musze przyznać, że troche czasochłonne to sushi, a z upływem czasu buteleczka grzańca szybko...
Może zapytacie czy warto samemu sushi zrobić. Oczywiście! Przeliczylem to na kase( 🤑 Takie zboczenie zawodowe) to wychodzi naprawde nieźle😃
Skupmy się na koniec na smaku i estetyce. No cóż moge powiedzieć. Przez żołądek do serca😍 Mojej połowie jak i mi smakowało. Tak na bogato i syto. Zobaczymy co syn jutro powie jak skosztuje. Śmiało moge polecić takie suhi domowe na imprezy domowe. I choć jest to troszke czasochłonne danie to sprawia przyjemność. I te kolory🤩🤩
Będe szlifował robienie sushi aż dojde do perfekcji.
Ps. Jeśli pojawiły się błedy to sryy napisz.. Gożdziki i pomarańcz z grzańca tulą mnie do snu😴