Agresywna reklama służy zachęcaniu ludzi do kupna niepotrzebnych rzeczy i napędzaniu konsumpcji, często na kredyt. Czy ludzie na prawdę potrzebują co roku nowego smartfona, telewizora i abonamentu na 200 kanałów? Przez reklamę stajemy się jak worki na śmieci, w które marketingowcy wrzucają swoje buble, a my musimy na nie coraz więcej pracować. Głównym argumentem przeciwko zamknięciu sklepów w niedziele był spadek obrotów. A co w tym złego, że ludzie mniej kupują?
RE: Kredyt dźwignią kryzysu