Będę red pillował, więc ostrzegam. Masz złą interpretację własnej historii oraz tego czym jest szkoła. Po pierwsze, nauka we wczesnym okresie była u ciebie formą zwracania na siebie uwagi - proste skórzane, dobre oceny to w domu chwalą. Potem "zbyt grzeczna" i pogłębianie nieśmiałości - to jest twoja interpretacja, interpretacja dziecka. Czyli następuje skojarzenie, że nauka nie przynosi tyle korzyści ile zakładałam, a więc zaczynasz sie zniechecac. Dalej, nadinterpretacja zachowań nauczycieli i dalsze pogłębianie zniechęcenia do nauki jako aktu buntu, a więc dalszego zadania na siebie uwagi. Skąd potrzeba zwracania na siebie uwagi? Jak każde dziecko i jak każdy taki przypadek - problem w domu, czyli brak dostatecz ilość, udowodnienia dziecku, że jest kochane. Czy twoje dzieciństwo byłoby takie dobre w domu jak to pamiętasz? Spróbuj spojrzeć na to z poziomu dorosłego człowieka, czyli dokonać powtórnej interpretacji. Co do bycia "geniuszem", no to nie masz błędne informacje. Biologicznym geniuszem, z lepszym magiem, większe ilości połączeń nerwowych to trzeba się urodzić i są to wybitne rzadkie przypadki. Ponadto muszą istnieć odpowiednie warunki socio-naukowe. Prawdziwy geniusz jest niezwykle rzadki i często bardzo nieprzydatny. Co innego "zdolność" to jakieś dziedziny. "Pomiędzy 12 a 18 rokiem życia ludzie mają największe zdolności do pochłaniania wiedzy. Realnie w ciągu tygodnia jesteśmy w stanie nauczyć się całego obcego języka (!)" - nie wiem skad masz takie informacje. Biologicznie to tak nie działa co do sprawności mózgu. I nie da się nauczyć całego języka w tydzień. Dalej, nauczyciele są od uczenia nie od wychowywania i niańczenia. Rodzcie jak i sami cuzciowe dchielby zebykdra epdagogiczna spełniała rolę "dobrych wujków i dobrych ciotek", ale żyjemy w realnym świecie. Ilość czasu i uwagi do uzyskania takiego efektu nie jest współmierny z wynagrodzeniem i nikomu się nie chce. Poandto, poszłabyś na stuida, gdize trzeba cos sie wysilic albo wojska, czy pracy gdzie nie mozna sie pomylic, bo nic działać nie będzie to bys zobaczyla co to stres i że nikt się z tobą nie będzie cackac. Reasumując, perpworadz reinterpretacje wydarzen z poziomu dorosłego czowieka, nie odtwarzaj emocji dziecka.
RE: #38 Koszmarny powrót do szkoły