Chyba każdy kto ma więcej niż 15 lat zauważył pewien schemat - zawsze najlepszą koleżanką ładnej dziewczyny, a raczej tą, z którą najczęściej pojawia się publiczne, jest brzydka dziewczyna. Nawet jak ta ładna wcale taka ladna nie jest, zawsze znajdzie sobie brzydszą.
Skąd ten fenomen i na czym on polega? Każda dziewczyna chce wyglądać na lepszą i ładniejszą, a najłatwiej taki efekt uzyskać dzięki kontrastowi. "Dobra, dobra, dobra, to dlaczego ta "brzydka" nie ma jeszcze jednej brzydszej koleżanki?" - zapytasz. Może ma, tego nie wiesz. A jak nie ma to dlatego, że ma niską samoocenę. Dlatego przyczepiła się tej ładnej, pewniejszej siebie, tej która ma powodzenie - żeby uszczknąć choć odrobinę jej blasku. Ta ładna w sumie otworzy więcej drzwi na imprezy, może przy okazji czegoś nauczy.
Pułapką, w którą wpada zdecydowana większość brzydkich koleżanek ładnych dziewczyn jest taka, że po pewnym czasie myślą, że są ładnymi dziewczynami i mogą robić to samo co te ładne. A nie są. Prowokacyjne gesty czy jęki imitujące rozkosz seksualną wyglądają komicznie i odpychająco w wykonaniu brzydkiej laski - podobnie jakby spasiony koleś z włochatym brzuchem imitował publicznie ruchy frykcyjne z niewybredną pewnością siebie i posyłający lubieżne spojrzenia do ładnych dziewczyn. Była u mnie w klasie licealnej taka Justyna, co biegała jak pies za Agnieszką. Za Justyną zaś biegał zakochany w niej od gimnazjum Paweł - naprawdę spoko, dobry chłopak. Porządny gość. Nie był to może Antonio Banderas czy Justin Bieber, ale wszyscy mówili, że jeżeli mielibyśmy stosować amerykański system oceny urody to był on przynajmniej 1,5 punkt wyżej niż Justyna w tej samej klasyfikacji. No, ale za pewną namową czy radną Agnieszki gardziła i odrzucała Pawła. Naprawdę były to chamskie zachowania, nieuczciwe i niesmaczne. Bawiła się nim tak jak ją nauczyła tego Agnieszka. Liceum się skończyło, a wraz z nim przyjaźń Agnieszki i Justyny ze względu na studia w różnych miastach. Agnieszka dalej miała na pęczki adoratorów i nową Justynę, ale Justyna nie została nową Agnieszką. A Paweł? Paweł w końcu zmądrzał. A Justyna nadal jest sama. Rzeczywistość do niej nie dotarła.
Wniosek? Uważaj kogo naśladujesz. Uważaj kogo nazywasz najlepszym przyjacielem. Konfrontuj rzeczywistość i własny sposób myślenia z kimś starszym. A jeżeli jesteś takim Pawłem to teraz też już wiesz skąd wynikła zmian nastawienia takiej Justyny do ciebie jeżeli jeszcze kiedyś w gimnazjum skłaniała się ku tobie, a w liceum już nie. Chciała zostać Agnieszką, i oceniła ciebie jak księżniczka Agnieszka. Oczywiście niekoniecznie słusznie. No i w tym leży problem - tak się od kilku dekad wychowuje chłopców - winnych swojej męskości i często uzależniając poczucie ich własnej wartości przez jedno złamane serce, przez jedną dziewczynę kiedy ta sama ma chłopaków na pęczki, a wszystko uważane jest to za normalne.