Źródło: Pixabay
Dobry wieczór.
przeskoczona. Dzisiaj znacznie mniej kroków, ale o powodach tego stanu rzeczy opowiem poniżej.
Nie mogłam się podnieść z łóżka. I nie zrozumcie mnie źle. To nie jest użalanie się nad tym, że po prostu chciało mi się spać. Miałam totalny bezwład ciała, nie mogłam otworzyć oczu, moje ciało kompletnie ze mną nie współpracowało. Do tego w nocy się objadłam. Rano to wszystko wliczyłam w Fitatu, ale niesmak pozostał. Bardzo źle reaguję na ten lek, bardzo. Wstałam w bardzo złym nastroju i jadąc do pracy miałam wątpliwość czy w ogóle powinnam prowadzić samochód.
O pracy chyba nie chce mi się za bardzo opowiadać. Rozdrażniają mnie bardzo pewne rzeczy, na które nie mam wpływu. A skoro nie mam na nie wpływu to nie powinnam się nimi przejmować, ale to tak nie działa. Kierowniczka kazała mi dzisiaj ocenić nowych pracowników. A co ja mam o nich powiedzieć po dwóch dniach? Pogadałam z instruktorami, ale co my możemy powiedzieć po dwóch dniach? Chcą pracować, starają się, ale to nie zawsze wystarczy. W każdym razie jak już wygłosiłam swoją opinię to okazało się, że jest ona bez znaczenia. Po co więc to wszystko? Nie wiem. Bardzo lubię swoją pracę, serio. Mam to szczęście w życiu, że moja praca mnie uszczęśliwia, ALE w dni takie jak dziś, kiedy czuję się jak totalne gówno to i praca nie daje mi satysfakcji. Nie wiem jak ja dotrwam do wizyty u lekarza, która dopiero 23.05. Masakra.
Jak wróciłam do domu to miałam taką śpiączkę, że po zjedzeniu obiadu musiałam się chwilę położyć. Niestety ta chwila przedłużyła się i to znacznie. Jak wstałam byłam bardzo zła, że tak długo spałam. Weszłam na konto bankowe i się lekko podłamałam. Wiedziałam, że maj będzie bardzo ciężki, ponieważ miała przyjść opłata za odnowienie kredytu odnawialnego. Wyliczyłam, że będzie to około 500 zł. Bardzo dużo, ale miałam nadzieję, że jakoś sobie poradzę. Tymczasem przyszła ta opłata w wysokości 1000 zł. Jak mam być szczera to się lekko podłamałam. Nie mam pojęcia jak sobie poradzę w tym miesiącu. Totalnie nie wiem. Mam trochę HBD odłożone na czarną godzinę + mam sporo zapasów żywności, ale no.. Psycha mi siadła kompletnie.
Rozmawiałam dzisiaj z przyjaciółką i się totalnie rozkleiłam. Poszła mi użalanka, że tak, że jestem chora, że nie jestem normalna, że jestem taka, siaka, owaka i brakowało tylko stwierdzenia, że szyny były złe. Nie chodziło mi o jakieś atencyjne pobudki tylko serio się rozkleiłam. Był taki czas, gdzie już ODROBINKĘ udawało mi się zaakceptować dwubiegunówkę, a teraz odkąd mam fiksację od jednego z leków to mam znowu fazę użalania się nad sobą i swoim losem. Niemniej jednak podjęłam dzisiaj decyzję, że odstawiam ten lek. Nie wiem czy się przyznam do tego pani doktor, ale ja nie jestem w stanie tak dłużej funkcjonować. I to już nie chodzi o te napady nocne na jedzenie tylko o to, że moje codzienne funkcjonowanie jest zaburzone. Nie mam na nic siły, tylko bym spała, mam zaburzone logiczne myślenie i kojarzenie faktów, jestem niewydajna w pracy, nie czuję się bezpiecznie prowadząc samochód i tak dalej i tak dalej.. Wiem, że to niemądre odstawiać lek bez konsultacji z lekarzem, ale w aktualnej sytuacji wobec niemożności wcześniejszej wizyty u lekarza innej decyzji nie mogłam podjąć. Mam nadzieję, że nie będę tego żałować.
Wieczorkiem zrobiłam sobie obiad na kolejne dwa dni i uszykowałam mocarza na jutrzejsze śniadanie.
Źródło: fotografia własna
Jestem już padnięta dlatego idę spać. Ciężki był to dla mnie dzień i wysokość opłaty od banku tylko mnie dobiła, ale jakoś muszę sobie z tym poradzić. W tym miesiącu wydałam bardzo mało pieniędzy i trochę mi jeszcze kasy z wypłaty poprzedniej zostało, więc może jakoś przetrwam. Jak nie to będę musiała znów Was prosić o to czy ktoś nie kupi ode mnie HBD. Gdyby nie pisanie tutaj i Wasze głosy to nie wiem co bym zrobiła. Realnie już kilka razy Hive uratowało mi dupę i wiele wskazuje na to, że taka sytuacja może się powtórzyć. Udaje mi się nie powiększać moich długów tylko sukcesywnie je spłacam i wydaje mi się, choć to tylko wróżenie, że gdyby nie HBD to wpadłabym w spiralę zadłużenia, bo przecież z czegoś muszę żyć. Jakieś chwilówki czy inne gówna pewnie by mi przychodziły do głowy. No nic. Jakoś to będzie.. Jeszcze kilka lat i będzie po sprawie..
Posiłki:
- kanapki z dżemem
- jajka
- kura + ryż + marchewka + brokuł + kalafior
- kefir
- serek wiejski z bananem