jednego z Bohaterów Pieśni Jutra narysowała Klaudia Uberman
W środę, 3 marca, podobno mamy Dzień Pisarza.
Nie bacząc na to, że jest poniedziałek 1 marca, i że to w moim przypadku może być uzurpacja, chciałem z tego względu rozpocząć tydzień tematyczny.
Rozstrzygnijmy na sam początek parę ważkich kwestii.
Po pierwsze - dlaczego roszczę sobie prawo do wrzucania wpisów z okazji dnia pisarza? I to przez cały tydzień?
Dla mnie pisanie to niewątpliwie hobby. Częściowo dlatego że jako czynność, nigdy mnie nie odrzucało (tak jak na przykład urządzanie remontów albo prowadzenie samochodu). Częściowo dlatego że to w moim przypadku najlepszy sposób na to by wyzwolić wyobraźnię. Wiele razy pisałem, że wyobraźnię mam dużą, jednak nie mam plastycznych zdolności i nie umiem swoimi wizjami dzielić się poprzez malowanie, rysowanie, rycie, czy rzeźbienie. Pozostaje mi zatem próba przelania ich na papier drogą literkową.
Ciągoty pisarskie miałem od dawna, było tego dość by stwierdzić że pisanie stanowiło jedną z moich ulubionych dziecięcych zabaw. Wyobraźnia pracowała niezależnie od tego, co o niej myślałem. Na pewno nie wiązałem z nią żadnych poważnych planów.
Był jednak czas, że przyszło decydować. Trochę siebie już poznałem. Stwierdziłem, że nie chcę, by wyobraźnia była tylko zabawą. Postanowiłem wziąć się na poważnie za pisanie.
Próby podejmuję od września 2011.
Na szczęście i oczywiście nie jest to jedyna pochłaniająca mój czas dziedzina.
Nic nie opublikowałem drukiem, ani w piśmie, ani w zinie. Kwestię tego, czy udostępnianie tekstów na HIVE BLOG można uznać za publikację, warto poddać szerszej analizie bądź debacie.
Identyfikuję się z Dniem Pisarza, ponieważ moje hobby wiąże się przynajmniej częściowo z tymi samymi czynnościami, które wykonują Pisarze Wielcy, Znani a w każdym razie Wydani, niekoniecznie przez wydawnictwa zachciankowe (vanity press).
Na pewno nie uzurpuję sobie miejsca wśród twórców Literatury Pięknej
Jestem świadom że to co piszę, nazywa się literaturą gatunkową - w tym się aktualnie czuję lepiej. Nie brak twórców, którzy dokonali zwrotów w jedną lub drugą stronę (bardziej znamy tych, którzy z literatury gatunkowej przeszli do pięknej, jak tercet Orbitowski-Szostak-Twardoch). Nic nie mogę wykluczyć, ale żadnej literatury pięknej na horyzoncie nie widzę.
Również oczekiwanie sukcesu na tej niwie jest niemądre, ale jeśli już wybrałem taką ścieżkę - to powinienem próbować. I muszę wziąć pod uwagę, że na próbach może się skończyć. Niezależnie od tego, czy ciężarówka spadnie na mnie z drewnianego dachu za 50 minut czy za 50 lat.
Z racji tego że czuję potrzebę tworzenia, spełniam częściowo warunki definicji grafomaństwa. W tym się różnię że staram się stosować do uwag, chociaż rezultaty bywają różne. Uwaga w erze nadmiaru treści to nader cenne dobro. Mam przyjemność znać koleżankę, która zjechała jedno moje opowiadanie od stóp do głów i bardzo się cieszę ponieważ zyskałem szereg wskazówek, dzięki którym zjechane opowiadanie może stać się lepsze.
Zastanawiam się też, na ile moje życiowe zaburzenia przekładają się na to, co Maciej Parowski nazwał "autyzmem literackim"można przeczytać tekst o grafomanii w tym numerze Podglądu. Nie gniewajmy się na ś.p. Redaktora, sposób w jaki wyraził myśl może oburzać, ale warto się zastanowić nad zjawiskiem opisanym być może trochę niefortunnie.
Tu wstęp pozwolę sobie urwać. Postaram się krótko opisać swoje zamiary z okazji obecnego tygodnia - wybrałem kilka spośród swoich Projektów i każdemu staram się poświęcić inny dzień. Dziś jest poniedziałek, dzień który zwykłem poświęcać projektowi High/Heroic Fantasy - Bohater Pieśni Jutra
Jedno opowiadanie miałem okazję całkiem niedawno wysłać i tutaj.
Przywoływany wpis zawiera także wyjaśnienia w sprawie genezy projektu.
Skupmy się zatem na pewnej zastanawiającej kwestii.
Otóż Nasz Bohater, przedstawiony na obrazku, nosi niebieskie włosy. W jego przypadku nie jest to farbowanie. Skąd miałem pomysł na taki kolor? Zwłaszcza gdy w ostatnich latach widzimy różne odcienie niebieskiego jako względnie modną barwę owłosienia?
Być może niebieskie włosy Daimoksa biorą źródło w tym samym miejscu.
Jak widać, nawet mnie się zdarzyło nosić niebieską brodę.
(w moim przypadku zadecydowała nie Moda, lecz Teatr)
Cóż rzec. W czasach późno-podstawówkowych miałem do czynienia ze sporą ilością mediów z Kraju Kwitnącej Wiśni. Ponieważ ogólnie lubię niebieski kolor - podobno jak większość populacji - to idea postaci posiadających niebieskie włosy podobała mi się.
Był to i tak kompromis bo na początku zafascynowały mnie postacie nie o niebieskich włosach, a o niebieskiej skórze
Obraz wziąłem ze strony "The Digital Fix"
Przedstawia Zotrian, bohaterów serialu animowanego "Ulysse 31" u nas znanego jako Ulises. Specyficzna adaptacja "Odysei" i motywów z mitologii greckiej w kosmosie.
Zotrianie to niebieskoskóre "kosmiczne elfy", niektóre mają zdolności telepatyczne.
Swojemu bohaterowi postanowiłem dać jasną skórę i niebieskie włosy, uznałem że to wizja łatwiejsza do zaakceptowania dla potencjalnego odbiorcy. Był rok 2002 - a niebieskie włosy mogli nosić nie tylko bohaterowie japońskich bajek, ale także zachodnich gier wideo.
Dowód nr 1 - Baldur's Gate, gra z roku 1998
Dowód nr 2 - Neverwinter Nights, gra z roku 2002, moje pierwsze komputerowe RPG
W papierowych rpgach możliwość noszenia takiego koloru włosów bywa zależna i od mistrza gry i od danej gry, ale na przykład w Przebudzeniu Ziemi elfy mogły nosić włosy niebieskie http://earthdawn.rforster.net/races/elf/
Oczywiście inspiracje mógłbym wymieniać i wymieniać, ale na razie chyba starczy.
Sprawę wyglądu bohatera opowieści uznaję za wyjaśnioną.
Oprócz bohatera, jego wyglądu i charakteru, który najlepiej powinna prezentować sama opowieść, ważna jest również kwestia treści jego przygód.
Otóż zawsze przyświecał mi cel napisania czegoś odmiennego od zgoła komercyjnej opowieści. W tym konkretnym przypadku chodziło o stonowanie wątków miłosno-romansowych. Przyznam się szczerze, wkurzyłem się niemożebnie gdy mając 12 lat oglądałem film Asteriks i Obeliks - Misja Kleopatra - i tam obecna była scena erotyczna. Zgoła parodystyczna, ale bezpośrednie przedstawienie seksu było dla mnie czymś kompletnie niepasującym do konwencji Asteriksa. Doszedłem do wniosku że seks pcha się wszędzie, nawet do takich bajkowych historii. Nie miałem pisarskich planów, wolałem tworzyć historie które nie sięgają po takie chwyty ani nie sprzedają ludzkiej intymności. Jeśli ktoś ma z tym problem, niech wybaczy mojemu dwunastoletniemu ja.
W aktualnej wersji, akurat w tym konkretnym projekcie, sfera intymna jest raczej stonowana. Wątek uczuć romantycznych jest istotny, lecz bez zagłębiania się w szczegóły, niezależnie od tego czy daną bliską więź można uznać za platoniczną.
Ogólnie zaś, miałem ambicję zainspirować się myślą zgoła odmienną od większości gatunkowej fantastyki. Ponieważ projekt uważam za swoje potencjalne opus magnum, wymaga przygotowania. Istnieją koncepcje filozoficzne które mogą temu odpowiadać - prace nad tym projektem ruszą pełną parą, gdy się dokształcę i nabiorę doświadczenia przy pisaniu innych projektów.
Całkiem prawdopodobne, że do tego tematu wrócę.
W kolejne dni zamierzam zająć się innymi projektami, lub okołopisarskimi tematami.
Każdemu czytelnikowi wpisów blogowych i historyjkowych dziękuję mocno i ślę pozdrowienia