Wczorajszy dzień pod względem sportowym w Polsce był raczej zdominowany ukoronowaniem Kamila Stocha.
O tym napisał bardzo dobrze , więc nie powielam.
Wieczór był jednak przeznaczony dla Snookera. Finałowy pojedynek turnieju Players Championship wygrał człowiek legenda - Ronnie O'Sullivan.
Turniej
Od sezonu 2016/2017 zasady rozgrywania tego turnieju zostały zmienione (nie będę tłumaczył wcześniejszych, bo nie są istotne), w związku z czym aktualnie bierze w nim udział 16 zawodników, sklasyfikowanych najwyżej w rankingu jednorocznym.
Drabinka turnieju - screen autorski, ale drabinka pochodzi ze strony SnookerWorld.pl
W związku z tym grało tutaj 16. aktualnie najlepszych. Nie będę opisywał poszczególnych spotkań, bo nie ma to najmniejszego sensu, a też wszystkich nie oglądałem.
Na uwagę zaskakuje jednak półfinał pomiędzy Ronniem O'Sullivanem a Juddem Trumpem. Pojedynek dwóch Anglików zakończony zwycięstwem 6-5 na korzyść starszego z nich. Osobiście jestem fanem gry obydwu zawodników. Uważam, że styl, który prezentują, nadaje się właśnie idealnie do telewizji.
Zdecydował tutaj ostatni frame, a tak naprawdę mogło być różnie. Wygrał O'Sullivan, dzięki czemu w finale mógł cieszyć się z jeszcze większego triumfu.
Z drugiej strony był Shaun Murphy, który również miał za sobą spotkanie zakończone wynikiem 6-5. Mocno niezadowolony po spotkaniu tłumaczył, że wszystkie frame'y w finale były w jego zasięgu. Niestety nie oglądałem sesji południowej (nie wiem dlaczego Eurosport jej nie pokazał, chociaż była w programie), po której stan wynosił 6:3. Nie jest to wynik, po którym nie można powrócić, jednak 10 lat młodszy Anglik ugrał wieczorem tylko jednego frame'a, aczkolwiek bardzo dobrego, gdyż zdobył 137 punktów w brejku.
Następne potyczki należały jednak do Ronniego, który tym samym zwyciężył wynikiem 10:4.
Trzeba jednak podkreślić, że Murphy zmagał się z kontuzją pleców i nie wiadomo jak potoczą się dalej jego problemy zdrowotne. Ma teraz chwilę odpoczynku przed rywalizacją w Sheffield.
Rekordy
- Oprócz samej wygranej, O'Sullivan zdobył również najwyższego brejka turnieju - 143 punkty.
- Dzięki zwycięstwu , zdobył on piąty tytuł w tym sezonie, komentując to tym, że kiedyś grałem lepiej, a nie wygrywałem tytułów. Teraz mniej trenuję i jak widać przynosi to efekty.
Stał się zarazem 4. zawodnikiem w historii, który zdobył 5 tytułów rankingowych w jednym sezonie. - W swoim stylu skomentował również możliwe rekordy do pobicia. Było to jego 33. zwycięstwo rankingowe, dzięki czemu brakuje mu już tylko 3. do rekordu Stephena Hendry'ego.
Myślę, że to osiągnięcie jest możliwe do pobicia. Zawsze uważałem, że jest to bardziej realne niż wyprzedzenie Hendry’ego w liczbie zdobytych tytułów mistrza świata. Ja mam pięć, a on ma siedem. Jest kilka rekordów do poprawienia. Cały czas mam na to szanse. Super byłoby zdobyć mistrzostwo globu w tym sezonie, ale jeśli tak nie będzie, to nic się nie stanie. Nadal mam znakomity sezon. Jeśli będę grał na najwyższym poziomie to chyba tylko John Higgins i Mark Selby mogą się ze mną mierzyć. ~ Eurosport.
- Za zwycięstwo otrzymał 125 tysięcy funtów, co zbliżyło go do pobicia kolejnego rekordu, tym razem pod względem zarobków. Oprócz tego, że zbliża się do 10 milionów funtów, co będzie absolutnie niesamowite, to również może on pobić Marka Selby'ego, który zdobył najwięcej pieniędzy w jednym sezonie - prawie 933.000 funtów.
Miejmy nadzieję, że The Rocket utrzyma swoją formę i powalczy o zwycięstwo w najbliższym China Open i późniejszych Mistrzostwach Świata, jak również Shaun Murphy będzie mógł w pełni sił grać o najwyższe tytuły.