Labirynt życia
Idę pośród bloków,obserwuje tych z boku.
Idę,nie liczę kroków,sprawa w toku.
Cel to szczęście,żyjąc tu jest ciężej.
Żeby mieć trzeba nie tylko chcieć
Trzeba czegoś więcej.
To Polska,nie Holandia.
W tym jest magia.
Każdy dzień to nowa akcja.
Mimo że wymagań więcej,nadal pędzę.
Praca,rodzina i pióro w ręce.
Dla nich kryształ,szczęście w proszku i błysk w oku.
Tak mija weekend. tym z boku
Albo żyjesz,albo jesteś w nałogu.
I nie ma nic,i nie ma nic.
Tak to my zabetonowani.
Tak to my niedoskonali.
Tak to my jak mrówki,wszyscy tacy sami.
Tak to my szarzy,potrafiący tylko marzyć.
Żyjąc pośród szarego betonu.
To od nas zależy,jakiego chcemy koloru.
Czy będzie to zapach zieleni,w blasku słońca,palecie jesieni.
W jakich barwach życie się mieni.
Czy mrocznej bieli,królującej na ziemi.