Lubię wracać tam gdzie byłam ...❤
Nie znam Krakowa, sama napewno bym się tam zgubiła. 🙃
Pierwszy raz byłam 1985 roku na wycieczce szkolnej. Ta z boku to ja, wszystkich interesowała skarbonka.
W ostatnim czasie wybrałam się w to miejsce kilka razy.
Z koleżankami z Niemiec ostatnio przed pandemią ( jak kiedyś się mówiło przed narodzeniem Chrystusa🤔)
Moim ulubionym miejscem w Krakowie jest Kopiec Kościuszki i Wieliczka. Uwielbiam też Kościół Mariacki.
To co pamiętam z dzieciństwa, z czym zawsze kojarzył mi się Kraków to był Ołtarz Wita Stwosza, który ogladaliśmy i podziwialiśmy z bliska.
Pamiętam też wizytę u Hejnalisty i Hymn słuchany z góry. Udało mi też podziwiać Dźwon Zygmunta. Pamiętam też Katakumby i groby. Nie lubiłam tego miejsca. Wawel jest cudowny.
Kiedyś gdy odwiedzałam Kraków był tam inny klimat.
Pierwszy raz tam widziałam też czarno skórego,by nie powiedzieć "Murzyna"
Zwiedzanie kiedyś było ciekawe intensywne, miasto było jakoś bardziej puste i więcej można było zobaczyć. Picie i kanapki mieliśmy w chlebakach, zdjęcia robiło się oczami.
Moje dzieci zwiedzały już to miasto innymi ścieżkami. Wycieczki były organizowane do Parku Wodnego i Mc Donalda. Zawsze w szkole był też problem ze zorganizowaniem wycieczki, ponieważ dzieci i ich rodzice uważali, że w tym Krakowie nic nie ma!
Moje koleżanki z Niemiec chcą też oglądać Kraków, ale odwiedzając sklepy i kawiarnie. Dla mnie taka forma wypoczynku jest nudna, ale też nie odmawiam. Największym zaskoczeniem jest gdy pytam co chcecie tam zobaczyć ?i 5 lat temu koleżanka Aneta i ta teraz Karina. ( obie koleżanki ze wszesnego dzieciństa, opuściły Polskę w wieku dojrzewania) chciały iść do Baru Mlecznego. Myślę , że tesknią za smakami z dzieciństwa.
Kiedyś jeszcze ten bar miał smaczne jedzenie i było tanio. Pamiętam piłam tam dobry koktajl jagodowy. Teraz uważam ten bar za obciachowy i tandetny. Wstyd ,że takie miejsce istnieje. Mizeria bez smaku i bez śmietany nie wiadomo na czym.
Brudno i ciasno. Kolejka do toalety stoi nad głowami konsumujących. Na stole sól w pojemniku plastikowym , gdzie wszyscy wkładają palce.
W lokalu tłoczno , na ściach suche kurzołapy.
Ja bym tam nie jadła.
Gotuję takie jedzenie i wiem jak ma smakować i wyglądać. Dziewczyną nie smakowało. Polecam omijać to miejsce szerokim łukiem.
Bary jak za czasów prlu- to świetny pomysł. Powinny być to miejsca kultowe, z kubkami i talerzami i dekoracją z tamtych czasów.
Podstawą powinno być świeże i pyszne jedzenie.
Druga koleżanka z którą byłam w Krakowie studiowała tam i zabrała nas do Chimery.
Podobało mi się tam. Ciekawe miejsce wśród zieleni. Bardzo mili młodzi ludzie. Puste i czyste toalety. Dobre jedzenie.
Zaciekawiło mnie tam wino z pietruszki i sorbet- wino porzeczkowe.
Pyszne to było jak deser - 15 zł
Pyszne zimne piwo lane Miłosław, słodkawe pełne. Ja nie lubie zimnych Lechów, takie siki.😜
Piwo tańsze niż w Bieruniu 10 zł. Odwiedziłyśmy kilka miejscówek , ale zapomniałam nazwy tych miejsc.
Moje koleżanki uwielbiają desery, kawę i lody. Kupiłam też kawę mrożoną z pięknym widokiem z góry na całe miasto.
Kawa była tragiczna za 18 zł zimna woda.
Zauważyłam też, że ludzie teraz zamiast podziwiać piękne uliczki, po których chodził nasz Karol, oglądać to co zostanie jak nas już nie będzie gapią się w telefony, biegają by coś szybko zjeść . Fajne luksusowe knajpy świecą pustkami.
Na ulicach i w knajpkach widać dużo Arabów. Pogoda też jak w Afryce.
Na jednej dorożce woźnica Pan i Pani, woźnica dobierał się do kobiety. Obmacywał i całował. Ludzie , którzy tam siedzieli nie wiedzieli gdzie mają patrzeć, byli chyba zawstydzeni zachowaniem tych ludzi.
Można, też się poczuć jak na Ukrainie, bo wszędzie żółto- niebiesko.
Wczoraj obchodzili Ukraińcy Dzień Niepodległości. Szli eskortowani przez Policję niosąc dużą flagę.
Coś jak nasz pochód Pierwszo Majowy🇵🇱
Jadąc autostradą mijała nas kolumna samochodów policyjnych na sygnale. Zastanawiałam się gdzie oni jadą? Teraz wiem, że jechali obstawiać obchody Ukraińców.
Nie mam nic do ludzi i bardzo im współczuję, że musieli uciekać przed wojną. Zastanawia mnie tylko czy Polskę stać na wszystkie te miłe gesty.
Moja koleżanka ma dom w Polsce, który stoi pusty i gdy ludzie przyjmowali do swoich domów też przyjeli matkę córkę i dwoje dzieci. Zniszczyli nowe łóżko, ściany nadają się do malowania, a z meblościanki zniknęły pamiątki rodzinne.
Może te rzeczy sprzedali , by walczyć z wojną -tak to potrakuj powiedziałam koleżance.
Przeżyciem była do mnie też sama podróż autobusami.
Ja nie wiem już nawet jak kupić bilet. Autobus pośpieszny do Katowic całodniowy 12 zł, do Krakowa z Katowic 16 zł. Rozkład jazdy gdyby był zmieniony o 5 minut to było by świetne połączenie. Wracając nocnym autobusem sprintem zdążyłyśmy na przesiadkę. Wielkie podziękowania dla kierowcy z M-22 i medal dla nas za tak szybki bieg 🥇🥈🥉
Wszędzie fajnie , ale ja nie wyobrażam sobie żyć w mieście.
...lubię wracać do Bierunia❤