Czasem mam przeczucie. Ot, czuję, że coś się stanie i dobrze byłoby się do tego przygotować. Oczywiście nie jest to wróżbiarstwo w stylu Jackowskiego. Zawsze stoi za tym jakaś logika i racjonalne podstawy. I tak np. w marcu br., po obejrzeniu memów z cyklu SAHARA NIET (braki zaopatrzenia w Rosji), pomyślałem, że dobrze byłoby zrobić zapas cukru. Do działania zwykle potrzebuję jednak jakiegoś impulsu. W tym przypadku była to podwyżka cen o ~20 groszy w kwietniu. Dopiero wtedy zebrałem się w sobie i zakupiłem 40 kg (a potem jeszcze 60). Przez trzy miesiące było z tego powodu sporo śmiechu w KBK. A potem przyszedł lipiec i nikt już się nie śmiał, bo wszędzie brakowało cukru, wprowadzono limity a cena mocno poszła w górę.
Podobne przeczucie mam od jakiegoś czasu odnośnie energii. Pisałem o tym w maju. Powróciło ono do mnie po środowej rozmowie z Nataszą i Ludą, które podczas zajęć polsko-ukraińskich komentowały planowane przerwy w dostawie energii na Ukrainie. Jest to o tyle nowa sytuacja, że wcześniej były tylko awarie (dość częste w pobliżu frontu), teraz ma być systemowe odłączanie od sieci. Trudno mi ocenić na ile realna jest groźba czegoś takiego w Polsce. Zapytałem o to wczoraj w KBK. Tylko jedna osoba uznała black out za coś, przed czym na prawdę warto się zabezpieczyć i ze zrozumieniem wyraziła się o moim pomyśle zakupu przenośnej stacji zasilania. No ale cóż, z cukrem było podobnie. Zresztą, systemowe odcięcie prądu to jedno, a różne niespodzianki to drugie. Czasy są takie, że wszystko wydaje się możliwe.
I tak oto od dwóch dni znów przeglądam Allegro w poszukiwaniu powerbanków dużej mocy. Początkowo zamierzałem kupić EcoFlow Delta Mini 882. Kusiła mnie w nim pojemność (882Wh), maksymalne obciążenie 1400W i bardzo szybkie ładowanie z sieci (1,36h). Ostatecznie jednak odstraszyła mnie cena (4,5K PLN), a przede wszystkim waga (12.7 kg). Teraz więc skłaniam się ku czemuś tańszemu, lżejszemu, o mniejszej pojemności, ale potrafiącemu udźwignąć pracę bardziej energochłonnych urządzeń (czajnik elektryczny, wiertarka). No i koniecznie z wyjściem AC 230 V. Bo pomijając wszelkie "apokaliptyczne scenariusze", taka stacja zasilania może być bardzo przydatna do różnych plenerowych akcji. Teoretycznie może też wzmocnić ekonomię rycarową, bo jej wypożyczenie można dodać do listy nagród. Na biwak, czy wyprawę samochodową jest idealna.
Dobrym uzupełnieniem dla rezerwowego magazynu energii jest przetwornica Ryobi do baterii narzędziowych. Dzięki niej (po połączeniu z baterią do np. wkrętarki) możemy uruchomić urządzenie zasilane prądem 230 V. Dla kogoś kto ma dużo elektronarzędzi (a tym samym akumulatorów) jest to chyba najtańsze z możliwych rozwiązań. Oczywiście jeśli są one odpowiedniego typu.