Czy tak naprawdę różnimy się od ludzi tworzących mityczne dzisiaj historię?
Mi się wydaje że żadnej różnicy nie ma. I to nie dlatego że wciąż mamy te "uzdrowienia, objawienia, opętania". Bardziej dlatego, że te wszystkie racjonalne wyjaśnienia w sumie nic nie wyjaśniają. Zamieniają jedne pytania na inne pytania.
Dla mnie wyjaśnienie "zmiany ciśnienia towarzyszące frontom atmosferycznym" jest tak samo niejasne jak "horda demonów przetaczająca się przez niebo". Wolę nawet to drugie bo jest ładniejsze.
RE: Dziki Gon - czym jest naprawdę.