Tesla Semi. Każdy zainteresowany zapewne widział, chcę wam przybliżyć jakie szanse ma na dzień dzisiejszy takie rozwiązanie w zwykłych firmach transportowych.
Dla tych co nie widzieli to Tesla wypuściła swoją pierwszą ciężarówkę. Tak się prezentuje na żywo
Nie jest zbyt ładna to fakt, ale możliwe że tak będą wyglądać auta przyszłości. Ale do rzeczy.
Producent zapewnia 300 i 500 mil zasięgu w zależności od ceny czyli mniej więcej kolejno 500 i 800km.
Przewidywana cena 150 000 $ i 180 000 $. Szczerze mówiąc nie jest to wygórowana cena. Oczywiście tańsze są tradycyjne ciężarówki ale środowisko spodziewało sie znacznie wyższych cen. Trzeba także spojrzeć od strony kosztów eksploatacji. Przecież nie lejemy tam paliwa. Na prądzie napewno wyjedziemy lepiej.
Z pozycji mojej firmy takie rozwiązanie nie ma racji bytu na ten moment. Co ciekawe zasięg nie byłby największym problemem ale już brak infrastruktury tak. Niestety żadna przeciętna firma w to nie wejdzie przed tym jak to rozwiązanie się nie sprawdzi u kogoś innego. Co jest napewno logiczne. Nie ma siatki serwisów, stacji dokujących i tak dalej.
Co się okazuje i co mnie bardzo zdziwiło Tesla już odniosła ogromny sukces. Tak naprawdę na ten moment jak się okazuje posiadanie Tesli to mocny marketing bycia green. Po prostu kozak reklama jako przyjaznej firmy i tak dalej.
Godzinę po premierze Girteka - Litewska firma spedycyjna dumnie ogłosiła, że zamówiła chyba jedną sztukę nie znając dokładnej ceny ani terminu odbioru. Swoją drogą ciekawe, że pierwsze zamówienie z Europy to Litewska firma :)
W ślad za nimi poszli Niemcy. 10 sztuk dla DHL'a. Cel przewozy wahadłowe i jednodniowe.
I właśnie tutaj upartruję szanse Tesli Semi. Zamówienia się posypały, także w USA a raczej głównie tam, więc kasa na dalszy rozwój jest, do przekazania aut klientom też zostało sporo czasu jeszcze. Skoro DHL zacznie testować to rozwiązanie i jeżeli się ono sprawdzi to nie będzie większym problemem dla tak dużej firmy wprowadzić gniazdo do ładowania pod każdą rampą czy na swoim parkingu. To jest szansa na masowe wykorzystanie. Bo jeżeli DHL ma w Niemczech magazyn co mniej więcej 200-300 km (troszkę strzelam z doświadczenia) to nie będzie problemem dla nich korzystać z tego rozwiązania. A kierowcy będą to cudo ładować na pauzach. Co za tym idzie skoro przewoźnik będzie miał ładowarkę pod magazynem u klienta to prędzej czy później taka ciężarówka pojawi się u nas :) Producent deklaruje 30 minutowy czas ładowowania do pełna mniejszej wersji. Nie uwierzę dopóki nie zobaczę ;)
Idealne rozwiązanie dla tych spedycji co zwożą towar codziennie np z pobliskiej Holandii i Belgii.
Od strony kierowcy dodam tylko, że pozycja za kierownicą na środku kabiny jest dość niefortunna i niewygodna. Możliwe, że natłok elektroniki i kamer rozwiąże sprawę.
Podsumowując uważam, że problem zasięgu nie jest przesadnie wielki. Stawiam stówkę, że w przeciągu 3-4 lat zasięg wzrośnie do kilku tyś km na jednym ładowaniu. Wtedy będzie już można robić coś poważnego. Dwa - duże firmy wyrzucą tą technologię na wyższy level. Nie zdziwię się jak cięzarówki zdominują rynek o wiele szybciej niż osobówki.
Na deser całkowicie elektryczny URSUS. Ma być produkowany już w przyszłym roku. Zdziwieni?
ten pewnie bliższy finalnej wersji