Już niedługo polskie miasta będą podzielone na tzw. ekostrefy jak Berlin czy Stuttgart. Ministerstwo Infrastruktury opracowało już odpowiednie przepisy pozwalające na wydawanie kolorowych nalepek na szybę. Będzie to możliwe już od 1 lipca 2018r. a większe miasta już zadeklarowały chęć skorzystania z opcji "znakowania samochodów".
W odróżnieniu od Niemców kolor nalepki nie będzie zależał od norm spalania ale od tego jakim paliwem zasilany jest dany pojazd.
W strefy tzw "czystego transportu" wjadą pojazdy o napędzie elektrycznym, wodorowym lub napędzanym gazami LNG lub CNG. Co z pozostałymi pojazdami? Tego do końca nie wiadomo. Pozostanie to w gestii danego miasta. Możemy się więc spodziewać albo całkowitego zakazu wjazdów do centrum lub dodatkowych opłat.
Nalepka dla pojazdów elektrycznych (EE)
Nalepka dla pojazdów wodorowych (H)
Nalepka dla pojazdów o napędzie CNG
Nalepka dla pojazdów o napędzie LNG
Dodatkowo ustawa, przewiduje korzyści dla posiadaczy aut o alternatywnym napędzie takie jak brak opłat za parkowanie, brak akcyzy, możliwość korzystania z bus-pasów.
To co budzi kontrowersje to fakt, że nie przewidziano żadnych przywilejów dla pojazdów hybrydowych dlatego też posiadacze takich aut mogą się czuć pokrzywdzeni. Auta były kupowane w myśl lepszego zadbania o środowisko także.
Kontrowersje
Fakt iż dużą część polaków nie stać na nowe auta i najnowszą technologię pominę. Krótko po opublikowaniu informacji o strefach w centrum polskich miast wylała się fala komentarzy. W głównej mierze negatywnych. Sporo osób zaznacza, że problem smogu występuje głównie w zimę. Wskazuje to na problem nie tylko aut w centrum ale również niskiej świadomości polaków na temat tego co się pali zimą w domowych piecach i jak to może być szkodliwe dla środowiska i człowieka.
Sporo osób zaznacza problemy związane z infrastrukturą czyli brak ładowarek aut elektrycznych. W mojej opinii to nie będzie problem gdyż już widać spore inwestycje w tym temacie. Dodatkowo kilku potentatów zapowiedziało montaż superchargerów na swoich stacjach benzynowych. Miasto także dołoży swoje w tym temacie.
Jedno jest pewne. Zmiana podejścia do transportu jest już nieunikniona. Problem w tym, że nie zauważa się w Polsce także jednego istotnego tematu. Już teraz w upalne dni lata następują przerwy w dostawach prądu przez co duże firmy mają problemy z funkcjonowaniem. Co będzie jeżeli kilkadziesiąt procent dotychczas jeżdżących aut też będzie wymagało ładowania z sieci?
Zapraszam do dyskusji