Jeżeli mam być szczery, to zastanawiam się, po której stronie barykady jestem. Staram się tworzyć dobre treści (ok ostatnio z tym było trochę kiepsko), głosować, na rzeczy, które mnie inspirują i są dla mnie ważne, ale nie lekceważę siły mamony, ona mnie tu przyciągnęła i ciągle kusi... Czyli jak przez całe życie, zmaganie z samym sobą, vide autoszachy.
RE: Na marginesie kiczu