Znamy ich wszyscy... Przekorni, pewni siebie, zbyt ironiczni, po prostu sarkastyczni... Te osoby kreują wokół siebie sztuczną otoczkę atrakcyjności do tego stopnia, że nie tylko oni sami ale i inni ludzie są w stanie uwierzyć w „błyskotliwość” tych przepełnionych arogancją osób.
Ale kto tak na prawdę wierzy w ich wartość? Osoby nie umiejące zrozumieć prawdziwego jadowitego przekazu ukrytego w formie "żartu", albo te osoby, które się po prostu boją... I nie piszę w tym momencie o tchórzach, tylko o osobach zwyczajnie EMOCJONALNYCH... o osobach, które nie chcą być atakowane w taki czy inny sposób i wolą się nie wychylać.
Dla średnio rozgarniętych osób dotatkowym czynnikiem świadczącym o tym, że sarkastyczni ludzie są niewinni jest to, że ten sarkazm, że te nawet przykre dla drugiej osoby słowa są "ŻARTEM" i jeżeli urażają drugą osobę lub wprawiają ją w zakłopotanie to problem tej drugiej osoby, bo "NIE ZNA SIĘ NA ŻARTACH". Tak samo bronią się sarkastyczni: "Ej! To był żart, co z tobą nie tak? Nie rozumiesz żartów?"... można znać się na żartach a wcale nie trzeba i nie powinno się akceptować tych, które nas dotykają, szczególnie jeżeli nie jest to jeden "niewinny żarcik" a cała masa chamskich uwag. To często system obronny sarkastycznych, szczególnie gdy swoimi tekstami rzucają w miejscach publicznych "Ej ludzie, ja nie jestem zła, ja nie chciałam źle, ja znam się na żartach, tamta osoba nie ma do siebie dystansu" i gdy nie daj Boże osoba atakowana powie, że tego nie akceptuje to przed innymi ludźmi zostanie sprowadzona do pozycji właśnie osoby atakującej, a ta prawdziwie atakująca poczuje się urażona i za wszelką cenę będzie starała się zrobić z siebie ofiarę.
Znacie to?
"Sarkazm wcale nie jest pośledniejszą formą humoru. Sarkazm po prostu nie ma z poczuciem humoru nic wspólnego."
John Flanagan, Płonący most
Przyznamy chyba wszyscy, że umiejętnie stosowana ironia lub nawet delikatny sarkazm może świadczyć o inteligencji danego człowieka. Nie ma przecież nic złego w dogłębnym analizowaniu sytuacji czy postaw i komentowaniu ich w zabawny, trafiony ale nie złośliwy sposób. Jeszcze ciekawiej jest gdy w towarzystwie znajduje się więcej niż jedna osoba, która potrafi bardzo zręcznie posługiwać się tą sztuką, wtedy dyskusja staje się ciekawsza, bardziej wciągająca i satysfakcjonująca- wszak do tanga trzeba dwojga. A w prawdziwie pięknym tańcu DWIE osoby muszą umieć tańczyć i chcieć tańczyć.
Można powiedzieć, że w ironii nie ma nic złego jeżeli nie staje się ona naszym znakiem rozpoznawczym, lub jeżeli ta humorystyczna ironia nie zamienia się w natarczywy sarkazm. Znacie takie osoby? Chociażby w internecie. Napewno znacie choć jedną. Głupi tekst+uśmiechnięta emotka. Złośliwy tekst+ uśmiechnięta emotka. I wieczne udawanie luzu, dobrego humoru i pewności siebie.
To bardzo przykre, bo te osoby pod sztucznym uśmiechem i złośliwymi tekstami same sobie ale również i osobom trzecim starają się pokazać, że się nie boją, że czują się lepsze. Przytykami w naszą stronę starają się pokazać naszą niższość. A przecież tak nie jest... jest zupełnie na odwrót. Są to osoby, którym być może w życiu coś nie wyszło, być może mają problem ze sobą, niepotrafią odnaleźć się w towarzystwie, wnieść nic ciekawego do dyskusji więc próbują "zabłysnąć" w inny sposób. Ale jak im współczuć? Skoro atakują nas tymi drobnymi nawet przytykami. Takie zaczepki nie ruszają każdego- wszak rozumiejąc sztukę ironi i sarkazmu wiemy na czym to polega, ale jest to po prostu męczące i stawia nas w niewygodnej sytuacji. Bo ile można znosić szczekanie małego bezzębnego yorka kiedy wszyscy wokół patrzą właśnie na nas. Nie każdy lubi być w centrum uwagi, szczególnie gdy przy nim znajdują się właśnie takie nieprzyjazne osoby.
"Sarkazm jest ucieczką dla przegranych. Sarkazmem przegrani próbują sprowadzić zwycięzców do swojego poziomu"
Mała miss
Jak bronić się przed osobami, które nie znają umiaru swojego sarkazmu? Co robić gdy lekki humorystyczny przytyk od czasu do czasu zamienia się w lawine nieprzyjemnych sarkastycznych ataków ukrytych pod maską sztucznego uśmiechu?
Na pewno nie należy się nabierać na ten sztuczny uśmiech i na te puste emotki, ale czy warto walczyć tym samym mieczem co nasz sarkastyczny przeciwnik?
Osobiście chyba już wyrosłam z tego i gdy tylko czytam „bezwartościowy negatywny bełkot :)” po prostu wzdycham sobie głeboko i odczuwam NIC. Serio... I im więcej przytyków w moją stronę tym bardziej NIC i wcale nie chce kontry, szkoda mi tej osoby. No chyba, że mam zły dzień... tu może być różnie...
Dlaczego piszę akurat o tym w tym konkursie: “Jak nie dać okraść się emocjom?”
Wydaje mi się, że problem nadużywania sarkazmu jest dość powszechny i mimo, że osobiście nie dotyczy on mnie to nawet z punktu widzenia osoby trzeciej mnie męczy i żenuje.
Ponieważ przebrnęłam już przez część oficjalną mojego tekstu przejdę teraz do części hmmm... nieco bardziej ironicznej? Ale wciąż w dobrym stylu i bez jadowitego sarkazmu.
Gdy Was spotykam, staram się nie wchodzić z Wami w dyskusje- po pierwsze zbyt bardzo szanuje siebie i swój czas, po drugie nie zasługujecie na to. Dziś jednak napiszę do Was kilka słów...
Drodzy Sarkaztycy
Na samym wstępnie chce Wam powiedzieć, że wiem, że nie istnieje takie słowo jak "Sarkaztycy", jest to moje autorskie określenie na Was, którego chcę użyć, gdyż "zawładnięci jadem ludzie" są zbyt ofensywni.
Piszę do Was, gdyż z pewnych względów zainspirował mnie do tego konkurs emocjonalny. Między innymi na moją wyobraźnię zadziałał temat temat pierwszy "Jak nie dać okraść się emocjom" oraz przykładowe pytania pod nim.
Wiem, że jesteście jedną z tych grup, która najgorzej radzi sobie ze swoimi emocjami a zarazem często sprawia wrażenie przy osobach postronnych, że jest zupełnie na odwrót.
Wiecie, że słowo "sarkazm" pochodzi od Greckiego słowa "sarkasmos" oznaczającego "gryźć wargi ze złości"? Ja też nie wiedziałam... A Grecy wiedzą to już od dawna jak widać.
Mówi się, że ironia i sarkazm świadczą o inteligencji- zgadzam się. Uważam natomiast, że natarczywe stosowanie tego drugiego szczególnie w stosunku do osób, które ewidentnie sobie tego nie życzą świadczy o Waszych problemach emocjonalnych.
Chciałam żebyście wiedzieli co o Was sądze, bo wiem, że to czytacie :)
I chce żebyście wiedzieli, że ludzie wiedzą jak jest naprawdę. A jeżeli komuś imponuje Wasze zachowanie to znaczy, że nie tylko z Wami ale i z tymi osobami jest coś nie tak.
A jeżeli ktoś nie odpowiada na Wasze zaczepki, to często nie dlatego, że się boi a dlatego, że jest ponad to.
Mamy XXI i wystarczy wpisać Wasze cechy w wyszukiwarkę i już nawet mniej inteligentny od Was człowiek wie z kim ma do czynienia. Nie musi sam łączyć faktów i doszukiwać się przyczyn Waszych antyspołecznych zachowań, bo wiele badaczy zrobiło to już wcześniej. A w swoim wyolbrzymionym poczuciu własnej wartości nie macie się chyba za osoby bardziej inteligentne od naukowców i lekarzy?
Inteligencja to nie wszystko... Jest jeszcze mądrość, charakter, szacunek, uczucia...
Życzę Wam abyście dostrzegli to co widzą w Was inni, bo często wiedzą o waszych emocjach więcej niż Wy sami.
I życzę Wam abyście poznali wartości o których wspomniałam Wam wyżej, być może wtedy będziecie mogli poczuć szczęście i wyższe emocje nie próbując poniżać przy tym innych.
Swoim zachowaniem większą krzywdę czynicie sobie niż swoim celom, sami siebie okradacie z emocji...
"Sarkazm to ostatnia deska ratunku dla osób o upośledzonej wyobraźni."
Cassandra Clare, Miasto kości
źródło cytatów
Tekst zgłoszony do konkursu #pl-emocjonalnie #2, inspirowany tematem 1. "Jak nie dać okraść się emocjom?".