Trochę od kuchni, ale jednak nadal jest to tekst również o mnie
Temat „plus size” jest mi dość dobrze znany, bo od kilku lat walczę z dodatkowymi kilogramami. Wychodzi mi to różnie – czasami słabo, czasami lepiej, zależy, jak leży i jak się ułoży. Wiele osób uwielbia dawać złote rady: co jeść? jak jeść? „więcej się ruszaj” – tak naprawdę nie wiedzą, co mówią, a powtarzają utarty schemat „gruba=brzydka, biedna, zaniedbana”. Dziś temat wygląda trochę inaczej. Przełammy stereotypy! Ale by to zrobić, zacznijmy od...?
Akceptacji i pokochania samych siebie
To, jak postrzegamy samych siebie, czy jesteśmy pewni siebie, czy raczej uważamy się za worek nieszczęść, wpływa relatywnie na to, jak postrzegają nas inni. Ja, pomimo swej wagi, wyglądu, etc. jestem bezczelnie pewna siebie, znam swoją wartość, pozwalam sobie na wzloty i upadki, na trzymanie i nie trzymanie diety, na miłość do świata i do ludzi, a przykre komentarze mam w d****. Jednak do tego trzeba dojść, systematycznie spotykać ludzi, którzy dostrzegą w Tobie Człowieka a nie Świnię.
W wielu przypadkach otyłość, puszystość, "grube kości" są wynikiem zaniedbań żywieniowych i kompulsywnych. Często jest tak, że zajadamy stres, np. czipsterkami, pizzą, makusiem i KFC (o, losie! tak, kiedyś też w tym byłam).
Plan naprawczy
Na początek akceptacja i ciężka praca, praca na swoich emocjach, na swoich potrzebach i praca nad samym sobą, systematyczność. Ja zaczęłam od wizyty u psychologa – po to, by pozbyć się i nauczyć panować nad kompulsami. Bo Wiedźma swego czasu żarłaby i żarła, ile było, co było i gdzie było – nie, po prostu nie, tego nie ma! Na początek znalezienie problemu, nazywanego JA, MOJE kompleksy. I ciężka praca, bo tak naprawdę ludzi gówno obchodzi, jaka jest Twoja historia – oceniają od ogółu do szczegółu. Dlatego taka ważna jest akceptacja. Po kilkunastu sesjach, rozmowach z przyjaciółmi, udało mi się uwierzyć w siebie i spróbowałam jeść inaczej, balansować pomiędzy smakami i nagle EUREKA! Zapach makusia, KFC i innych fastów sprawiał że... miałam odruch wymiotny. Da się? Ano da, tylko trzeba uwierzyć, że się uda. Kolejnym krokiem w planie naprawczym była siłownia/zumba/jazda na rolkach – szeroko pojęta aktywność fizyczna. Ja z tym nie miałam dużego problemu, bo wcześniej ćwiczyłam, przez co było łatwiej. Ważna sprawa: nie katuj się, że za wszelką cenę musisz zjechać 50 kg w 3 miesiące! Nie, to nie jest dobre i sieje spustoszenie w organizmie.
Randki, sex i rock-and-roll
Myślisz, że jak masz tu fałdkę, tam fałdkę i do tego jeszcze oponkę, to nici z zabawy, nie spotkasz tego jedynego lub kilku tych jedynych? Nic bardziej mylnego! O swoich ekscesach życiowych pisać nie będę, ale jest kilka trików, dzięki którym rubensowskie krągłości sprawią, iż będziesz, hmm, rozchwytywana.
- Pewność siebie – w tańcu, w łóżku, na randce – przecież kto, jak nie Ty! Jak nie umie docenić, nie umie powiedzieć nic miłego – niech spada na drzewo, next!
- Miej w sobie troche pokory – nie za dużo, tak jak różu na policzkach. Pokaż, że pomimo Twoich kg w głowie masz wiedzę i mądrość.
- Make up i fryzura – nie wyglądaj jak mietła, uczesz włosy modnie, spędź przed lustrem nawet 3 godziny, nie bój się tego!
- Bielizna – a kto powiedział, że bielizna musi być bawełniana i babcina? Chcesz ukryć co nieco – majtki wyszczuplające, albo z wyższym stanem, tak by wciągnęły co nieco brzuch i optycznie wygładziły fałdki. Stanik dobrany u brafitterki. Dobrze dobrany stanik = wcięcie w talii, nawet jeśli masz oponkę.
- Strój i buty – ja wiem, że kuleczki mają z tym problem, ale: masz ubrać się niekoniecznie w wyciągniety dres, ubierz się tak, by zatuszować pewne rzeczy! Np. sukienka z lejącego się materiału (wiskoza), szpilki albo buty na koturnie, pasek, fajne dodatki i jedziesz malina, a jak znowu ktoś krzywo patrz to...? NEXT!
- Historia życia – dlaczego wyglądasz tak, jak wyglądasz. Pod żadnym pozorem się nie tłumacz! Nie pasuje? Patrz punkt 1, czyli next!
Tego kwiatu jest pół światu, trzy czwarte nic nie warte, a reszta to geje i księża – humorystycznie, ale z zacięciem.
No dobrze. Na koniec moich przemyśleń podsumujmy:
1. Akceptacja.
2. Pozwalanie sobie na upadki – ale szybko otrzepujemy nogi i idziemy do przodu.
3. Niepoddawanie się.
4. Pozytywne myślenie.