Jak by to było chwilowe, to by nie zdążył zostać usunięty, bo by od razu wróciło. Myślę, że lepiej jakąś średnią z miesiąca na przykład. Poza tym, jeśli chodzi o demokrację, to jest jedna sprawa, która trochę psuje kwestię legitymizacji władzy ludu. Bardzo wielu ludzi nie bierze udziału w wyborach. Jak ich potraktować? Czy ich głos powinno się po prostu pomijać? Wydaje mi się, że wybory, w któeych nie wzięło udziału więcej niż 50% ludzi, powinny być nieważne, podobnie, jak referenda. Wtedy na urzędzie pozostawałby ten sam człowiek albo byłby mianowany następca. Co za tym idzie, zwolennicy bieżącej władzy mogliby nawoływać do bojkotu. Wydaje mi się również, że siła głosu powinna być zależna, tak jak na Steem, od tego, ile kupiliśmy obligacji, które najwygodniej byłoby wrzucić na jakiegoś blockchaina i zorganizować wybory zintegrowane z nim.
RE: Moje pomysły na wybory