Dokładnie tydzień temu wspominałem o wstawionej do kiszenia brukselce. Dzisiaj zajrzałem pod dekiel, bo z kamionki zaczął już ulatniać się charakterystyczny dla fermentowantacji aromat. Mam dwie wiadomości. Dobra jest taka, że proces przebiega pomyślnie. Nic nie zaszło pleśnią. Zapach pobudza apetyt. Sok już można byłoby wypić. Zła wiadomość jest taka, że sama brukselka potrzebuje jeszcze kilku dni. Zewnętrzne liście fajnie skwaśniały, ale w środku główki są nadal słodkie. Nie jest to złe połączenie, jednak można by to porównać do wczesnych ogórków małosolnych. Ja czekam na więcej kwasu, a następnym razem spróbuję z główkami przekrojonymi na pół, zapewne proces przebiegnie sprawniej.
Część pierwszą znajdziecie tutaj: https://steemit.com/polish/@marcinwolak/fermentacje-1-sezon-na-brukselke
Ps. marchew i czosnek, które są tylko przyprawą w tym zestawie smakują już wyśmienicie! Piersiówka w kieszeni się otwiera!