Depresja to największa suka. Chociaż wiele osób uważa, że to wymysł ludzi słabych, że każdy ma przecież dołki większe lub mniejsze, to ona jest i łatwo nie odpuszcza.
Ciężko jest funkcjonować kiedy się funkcjonować nie chce. Nie ma się ochoty wstać rano z łóżka, zjeść, ogarnąć się, nie ma się ochoty po prostu żyć. Są dni lepsze i gorsze. Czasami osoba z depresją zakłada maskę, aby udawać przed wszystkimi dookoła, że wszystko jest dobrze. Nie chce się ciągle słuchać tych samych pytań “co Ci znowu jest?!”. Bardzo ciężko jest wytłumaczyć stan, w którym znajduje się osoba chora. Wtedy, kiedy jest na pozór dobrze, nikt by nawet nie przypuszczał, że ma się chwilowego doła, a co dopiero depresję. Po takich dniach przychodzą te najgorsze.
Jak zniknąć? Trzeba jakoś ukryć się przed całym światem, aby o niczym nie myśleć, nic nie czuć. Jedni znajdują ukojenie w alkoholu, inni w narkotykach, każdy ma swój sposób, aby zapomnieć o wszystkim. Ile czasu tak się można chować? Tyle ile się da.
Chociaż problemy same się nie rozwiążą, dobry nastrój sam się nie pojawi to na to się właśnie czeka, na to lepsze jutro. Może przyjdzie taki moment, kiedy będzie się miało ochotę wstać rano, uśmiechnąć się i po prostu żyć normalnie, jak zwykły przeciętny człowiek. Mieć normalne życie, z problemami małymi i dużymi, z którymi można sobie poradzić. Z bliskimi, którzy chętnie zawsze pomogą, nie będą chować głowy w piasek, kiedy trzeba podać pomocną dłoń. Z przyjaciółmi, których przysłowiowa bieda nie musi sprawdzać czy tak naprawdę są przyjaciółmi.
Może kiedyś tak będzie, napewno. Tylko to jeszcze trzyma przy życiu, ta nadzieja.