Post fajoski, lubię ten Twój entuzjazm dzieciaka wsadzającego po raz pierwszy palec do ogniska. Jest zaraźliwy niczym śmiech na dobrej imprezie: ktoś zaczyna się chachać nie wiadomo właściwie z czego i po minucie rży już całe towarzystwo.
Ale przepis marny. Szczerze współczuję, że jadasz taką nędzę. Cebula, pomidor, cieciorka i kluchy (żeby nie było: uwielbiam "włoszczyznę" i często się z nią bawię)? Rany, gdzie tu smak?! Wpadnij kiedyś na moje tagliatelle z sosem śmietanowo-grzybowym i cebulą marokańską.
No dobra, przestaję się czepiać, widać spowiednik Cię nie lubi i zadał Ci jedzenie bezsmakowych potraw w ramach pokuty. Albo musiałeś niekiepsko nagrzeszyć, albo on jest wyjątkowo złośliwy.
Gratki za odwagę, propsy za wytrwałość w odprawianiu pokuty.
P. S. Acha, za pamięci: artykuł o reklamie świetny, przeczytałem z prawdziwą przyjemnością. Piszę tu, bo... bo tak.
RE: Wege-spaghetti z ciecierzycą i bazylią