Poprzeczka niedługo kończy 5 lat. Zapraszam do ostatniej edycji. Udając dramatyzm: To nie jest łatwy wpis. I pewnie nie będzie też łatwy w odbiorze. Ale jest potrzebny.

PL:
Spojrzałem w kalendarz i uświadomiłem sobie coś, co naprawdę robi wrażenie — Poprzeczka skończy za miesiąc pięć lat. Pięć lat ciągłej rywalizacji. Pięć lat comiesięcznych startów. Pięć lat częstego sprawdzania wyników, liczenia, analizowania, publikowania. To oznacza dziesiątki edycji i setki dni, w których ktoś — ja — siadał i pilnował, żeby to wszystko miało ręce i nogi.
Na początku wszystko było liczone ręcznie w arkuszu kalkulacyjnym. Później pojawił się skrypt, który przez jakiś czas pomagał, ale jak to bywa — też potrafił się wysypać. W końcu powstała dedykowana strona, która automatyzuje część procesu… ale nadal wymaga od uczestników systematycznego wpisywania danych. Każdy etap był krokiem do przodu. Ale każdy też miał swoją cenę.
I dziś mogę to powiedzieć wprost: z czasem Poprzeczka zaczęła być dla mnie bardziej obowiązkiem niż przyjemnością. A jeśli coś, co miało motywować i dawać energię, zaczyna ją odbierać — to znaczy, że trzeba się zatrzymać i podjąć decyzję. Dlatego majowa edycja będzie ostatnią. Nie zamykam jednak drzwi.
Jeśli ktoś z Was chciałby przejąć Poprzeczkę — zapraszam. Naprawdę. Można ten pomysł rozwijać, uprościć, zautomatyzować albo przenieść w zupełnie innym kierunku.
Z mojej strony mogę przekazać:
bazę danych z historycznymi wynikami,
kod strony,
doświadczenia (w tym również błędy, których było sporo).
Jedyną rzeczą, którą będę musiał odłączyć, jest prywatny arkusz — ale to już kwestia techniczna do ogarnięcia.
Przyznam, że miałem kiedyś większe ambicje dla tego projektu. Marzyło mi się, żeby Poprzeczka stała się czymś w pełni autonomicznym — aplikacją albo systemem podłączonym bezpośrednio do urządzeń liczących kroki. Garminy, zegarki, aplikacje fitness — wszystko spięte w jedno.
Jeszcze rok temu byłem nawet blisko. Dane zaczęły się synchronizować, pojawiła się namiastka automatyzacji. Ale rzeczywistość szybko to zweryfikowała. Bo w momencie, gdy coś przestawało działać, nagle musiałem porzucić swoją codzienność — bycie przewodnikiem, pracę w terenie, jazdę na rowerze — i siadać do komputera jako… programista. A nim po prostu nie jestem. Oczywiście pomagałem sobie AI, ale jeśli nie masz solidnych podstaw, to każde rozwiązanie jest trochę jak chodzenie po cienkim lodzie. Działa… dopóki działa.
Był też drugi problem — zasięg i siła projektu. Miałem nadzieję, że konto Poprzeczki stanie się czymś większym. Że będzie realnym wsparciem dla uczestników. Że jego głos będzie miał znaczenie. Był moment, kiedy publikacje były codziennie. Codziennie aktualizacje, wyniki, podsumowania. Ale mechanizmy platformy niekoniecznie to doceniły. Z perspektywy systemu mogło to wyglądać jak spam.
Efekt? Zasięg pozostał niewielki. Wsparcie — symboliczne, ale nie pozwalające na optymizm. I w pewnym momencie łapiesz się na tym, że spędzasz godziny, zastanawiając się, jak „sprawiedliwie” podzielić środki o wartości kilku HBD na miesiąc. Równowartość 2 bochenków chleba. To daje do myślenia.
Nie znaczy to jednak, że te pięć lat było stracone. Wręcz przeciwnie. Wiem, że dla wielu z Was ten system — robienia kroków, zwiększania celu, wprowadzania przerw — po prostu wszedł w życie. Stał się nawykiem. Częścią dnia. I to jest największa wartość Poprzeczki.
Ja sam… od kilku dni mam odinstalowanego . I powiem szczerze: czuję ulgę. Mogę publikować wtedy, kiedy chcę. Mogę wrzucić wpis bez presji, bez obowiązku, bez sprawdzania, czy wszystko się zgadza w tabelkach. To mała rzecz, ale robi różnicę.
Nie wiem jeszcze, co dalej z kontem Poprzeczka. Pewnie będzie powoli wygasać. Może jeszcze coś tam się pojawi. Może uda się sensownie rozdysponować środki, które zostały — choć to też, jak się okazuje, nie jest proste. Zobaczę.
Na koniec najważniejsze: Dziękuję. Za każdy krok. Za każdą edycję. Za każdą próbę przekroczenia własnej poprzeczki. I zapraszam Was do ostatniej odsłony. Majowa edycja Poprzeczki właśnie się zaczyna. Zróbmy ją dobrze. Na pożegnanie.
-----------------
EN:
Poprzeczka is about to turn 5. Join the final edition.
Let’s be a bit dramatic: this is not an easy post. And it probably won’t be easy to read either. But it’s necessary.
I looked at the calendar and realized something that really makes an impression — in one month, Poprzeczka will turn five years old. Five years of continuous competition. Five years of monthly editions. Five years of regularly checking results, calculating, analyzing, and publishing. That means dozens of editions and hundreds of days when someone — me — sat down and made sure everything held together.
At the beginning, everything was calculated manually in a spreadsheet. Later, a script appeared and helped for a while — but, as it goes, it also tended to break. Eventually, a dedicated website was created that automates part of the process… but it still requires participants to enter their data consistently. Every stage was a step forward. But each one also came at a cost.
And today I can say it directly: over time, Poprzeczka became more of an obligation than a pleasure for me. And if something that was supposed to motivate and give energy starts taking it away — it means it’s time to stop and make a decision.
That’s why the May edition will be the last one. But I’m not closing the door. If any of you would like to take over Poprzeczka — you’re welcome. Really. You can develop the idea, simplify it, automate it, or take it in a completely different direction.
From my side, I can provide:
- a database with historical results,
- the website code,
- experience (including quite a few mistakes).
The only thing I’ll need to disconnect is the private spreadsheet — but that’s just a technical detail to sort out.
I admit I once had bigger ambitions for this project. I dreamed that Poprzeczka could become something fully autonomous — an app or a system connected directly to step-counting devices. Garmins, smartwatches, fitness apps — everything integrated into one ecosystem.
About a year ago, I was actually close. Data started syncing, and a glimpse of automation appeared. But reality quickly verified that. Because whenever something stopped working, I suddenly had to drop my everyday life — being a guide, working in the field, riding a bike — and sit down at the computer as… a programmer. Which I simply am not. Of course, I used AI tools to help, but without solid foundations, every solution feels like walking on thin ice. It works… until it doesn’t.
There was also a second issue — reach and impact. I had hoped that the Poprzeczka account would grow stronger. That it would become real support for participants. That its voice would matter. There was a time when posts were published daily — updates, results, summaries every single day. But platform mechanisms didn’t necessarily appreciate that. From their perspective, it could look like spam.
The result? Reach remained limited. Support was symbolic — not something you could realistically build on. And at some point, you catch yourself spending hours thinking about how to “fairly” distribute a few HBD per month. The equivalent of two loaves of bread. That makes you think.
That said, these five years were not wasted. Quite the opposite.
I know that for many of you, this system — walking more and more, increasing goals, allowing rest — became part of your life. A habit. A routine. And that is the real value of Poprzeczka.
As for me… I’ve had uninstalled for a few days now.
And honestly? I feel a sense of relief. I can post whenever I want. I can publish without pressure, without obligation, without checking if everything in the tables adds up.
It’s a small thing, but it makes a difference. I don’t yet know what will happen to the Poprzeczka account. It will probably slowly fade out. Maybe something will still appear there from time to time. Maybe I’ll manage to distribute the remaining funds in a sensible way — although, as it turns out, even that isn’t simple. We’ll see.
And finally, the most important thing: Thank you. For every step. For every edition. For every attempt to push your own limits. And I invite you to the final chapter. The May edition of Poprzeczka is starting now. Let’s do it right. One last time.