"Ok, skoro wszystko jasne to ja nie podejmuję się dyskusji." - No nie do końca wszystko jasne. Wręcz przeciwnie to bardzo szeroki temat z dziedziny ludzkiej psychiki, filozofii itd..
"Tym bardziej, że poruszasz wiele wątków naraz." - Nie przeczę, ale jeden był nadrzędny: "byty z astralu".
"A świat nie jest taki, jakim go postrzega 5 zmysłów - jest bardzo skomplikowany." - Owszem, mamy np. fale radiowe, gamma oraz rentgenowskie, których nijak człowiek nie jest w stanie bez osprzętu zarejestrować, a zawierają one ogrom informacji o świecie.
"Skoro teksty buddyjskie z 2000 letnim rodowodem opisują w jaki sposób "atakuje" łuszczyca to bardziej mam do niej zaufanie niż do obwiniania o to DNA, którym się zasłaniają niektórzy lekarze, nie dający sobie rady z diagnozą." - DNA nie jest jedyną przyczyną, musi wystąpić czynnik aktywujący. Dodatkowo długoletnie rodowód nie znaczy, że te informacje są w pełni prawdziwe. Wyjaśnienie nadnaturalne jest objawem lenistwa. Każde zjawisko możemy tak "wyjaśniać" bez wgłębienia się w jego rzeczywistą naturę.
Co do ostatniego akapitu to nasuwa się pytanie, dlaczego w łuszczycy stosuje się środki chemiczne i dlaczego one działają? Oczywiście jako, że jest to choroba przewlekła pełne wyleczenie byłoby możliwe po "naprawie" DNA. I ostatnia uwaga. Skoro te teksty opisują rzeczy, które działają (w domyśle prawdziwą prawdę), to dlaczego powszechnie nie są stosowane? Gdyby medycyna "klasyczna" nie działała, to by się ją odrzuciło.
PS. Nie uważam, że opisywane teksty literatury buddyjskiej są bez wartości. Mają one wartość historyczną, kulturową, nieraz medyczną (ale zapewne nie w tym znaczeniu w jakim miał na myśli), jednakże zdarza się, iż ciężko udowodnić naukę, którą przekazują.
RE: Paraliż przysenny - czasem go miewam