zgadzam sie absolutnie,
i jest w tym tez zgoda na własne porażki, niedociągnięcia, spadek formy, nastroje mocniejsze i słabsze.
oraz akceptacja bliskiego człowieka z jego słabościami,
starania by kochać także wtedy, gdy komuś sie nie wiedzie.
jest w tym wpisie coś Spójnego z Twoimi pozostałymi postami,
(pozornie bez związku :),
ale przecież umiejętność znajdowania piękna w starości, w rupieciach, zardzewiałych staruszkach..
właśnie wbrew kultowi młodości, nowości, i lśniącej blachy)
ja tam widzę dużo odniesień :)
RE: Szanujmy przegranych i przegrane!