Oczywiście, że można przyjąć szacunkowe wartości jakie należy wypić. Są to wyliczenia uśrednione dla większości ludzi, podobne do tych jakie możesz znaleźć na opakowaniach produktów, ale dotyczących zapotrzebowania kalorycznego. Opisywać ile ma wypić ten co siedzieć w biurze, ile ten co pracuje w kamieniołomie, a ile listonosz to by to nie miało żadnego sensu. W dalszej części tego posta, napisałem konkretniejszy sposób liczenia ogólnego zapotrzebowania, więc proponuje przeczytać jeszcze raz ale jakbyś nie wiedział ile jesz to przytoczę swoimi słowami tekst z książki Piotra Tomaszewskiego pt. Gladiator: pij tyle, żebyś średnio 5 razy dziennie oddawał "przezroczysty" mocz. Da Ci to pewien pogląd na sytuację. Ostatnie zdanie jakie napisałeś, zostawię bez komentarza. Pozdrawiam :)
RE: Najtańszy „suplement” diety, bez którego ani rusz!