Melduję się na posterunku i witam w moim nowym wpisie, który przedstawi moje spojrzenie na kwestię, która dla wielu staje się kością niezgody oraz nie wątpliwe budzi kontrowersje. Niniejsza wypowiedź stanowi jedynie moje przemyślenia oparte na obserwacjach tego co dzieje się z ludźmi gdy w grę wchodzi temat 5G. Rozsiądź się zatem wygonie weź do ręki kubek herbaty lub dowolny inny napój Twojego wyboru. Do meritum.
Nie twierdze, że 5G jest złe czy dobre. Mam do niego neutralny stosunek jak do wszystkiego ponieważ każdym przedmiotem można kogoś skrzywdzić lub ocalić. Każda idea, myśl może kogoś poruszyć realnie zmieniając komuś życie na leprze albo może przerodzić się w ideologie, która to pochłonie człowieka w całości przez co będzie domagał/a się od innych poparcia dla danej ideologii za wszelką cenę i nie zważając na to czy kogoś skrzywdzi czy nie. Podobnie moim zdaniem jest z 5G, które to również jest tylko narzędziem. Istnieją jednak kwestie, które mnie martwią więc mam nadzieje, że odnajdę odpowiedź na nurtujące mnie pytania w komentarzach.
Zastanawiam się po co nam jeszcze leprze anteny (na tym etapie rozwoju jaki mamy) skoro my i tak nie wykorzystujemy w całości dobrodziejstw jakie mamy obecnie dzięki 4G. Mogę się mylić chyba powinniśmy wyczerpać jeden potencjał by myśleć nad wdrożeniem kolejnego kroku. Nierozsądnym jest tworzenie nowej technologii nie poznawszy potencjału obecnie posiadanej. To trochę tak jakby wziąć jakiś wynalazek (np. jakiś smartphone) i zanim pozna się jego wszystkie funkcje kupić nowy, a tamten stary walnąć w kąt bo nie jest nowy bo nie ma jeszcze lepszych funkcji (z których nie korzystasz lub nie będziesz korzystał/a, czasem nawet ich nie poznając) czy tam składanego ekranu.
Powiedzcie mi proszę tak na chłopski rozum skoro dziś mamy ograniczenia w przesyłaniu danych to powiedzmy jak jutro zainstalują na Twoim dachu antenę 5G to czy cokolwiek to zmieni. Może nawet jak uda nam się przeskoczyć kwestię całej infrastruktury to jak to wpłynie na Twoje życie. Router jeszcze wypniesz z prądu przed snem by był on lepszy oraz głębszy ale takiej anteny to ni cholery nie wypniesz. Czy zatem nie pogorszy się jakość naszego życia chociażby w kontekście gorszego snu. Czy gra jest w ogóle warta ewentualnego naszego poświęcenia jakim będzie spadek naszej wydolności psychoruchowej ponieważ się cholera nie będziemy mogli lepiej spać. Czy na prawdę chcecie brać udział nie bójmy się tego sformułowania w eksperymencie mogącym mieć negatywny wpływ na wasze zdrowie i nawet nie mieć wpływu na to, że ów eksperyment jest na was przeprowadzany nawet bez waszej zgody co już mnie jako pragnącego wolności człowieka wkurza.
Mam pewne wątpliwości dotyczące sposobu wprowadzania 5G. Przecież skoro to jest tak dobre to tak samo jak z fajna ideą powinniśmy sami chcieć zainstalowania takiej anteny na dachu. Logicznym jest, że do fajnych i pożytecznych rzeczy/idei nikogo nie trzeba przekonywać najpierw są one testowane przez ludzi innowacyjnych (około 10% społeczeństwa, wśród nich jest 1% naturalnych liderów/przywódców) potem przez przedsiębiorców (około 20-30% społeczeństwa, ta kategoria odnosi się do ludzi przedsiębiorczych, których może być nawet ponad 30% zależy od społeczeństwa) by na samym końcu ruszyła za jakimś rozwiązaniem cała reszta czyli tzw. szara masa (stanowiąca około 60-70% społeczeństwa w nich oczywiście jest około 7-10 % społeczeństwa, które zawsze co by się nie działo zawsze będą na nie czyli tzw. legarsi czyli typ człowieka, który jęczy, że za PRL’u to było zajebiście nie to co teraz).
Powyżej opisana teoria podziału społeczeństwa moim zdaniem najlepiej obrazuje to jak roznosi się idea/pomysł/innowacja. Innowator może stać się liderem ale nie chce choć czasem jest do tego zmuszany. Jako pierwszy tresuje nowe rozwiązania niezależnie od tego czy mogą okazać się dla niego szkodliwe czy nie. Przedsiębiorca patrzy czy innowatorowi dana idea służy i wdraża ją jeśli okaże się, że dany pomysł działa. Szara masa zaś mówi no dobra jak innowatorom i przedsiębiorcom się udało to dobra dawaj za nimi. Jak kiedyś pisane było na moim blogu ludzie nie lubią zamian bo nie są one dla nas przyjemne.
Pisząc o wolności, któregoś pięknego dnia dane mi było się zastanawiać, kto weźmie odpowiedzialność za nasze głupie decyzje, za nasz brak oporu wobec czegoś co może okazać się dla nas szkodliwe. Wdrażanie 5G po kryjomu bez konsultacji społecznych na pewno wzmaga podejrzenia odnośnie czystych intencji osoby lub grupy osób, które dopuszczają się ów czynu. Jest to jak najbardziej naturalna postawa, z którą ciężko polemizować. Obawy wówczas są jak najbardziej słuszne dzięki czemu my jako ludzie swoją czujnością chronimy siebie oraz bliskich.
Siedzę sobie i tak myślę o tym całym 5G i jakie ono ma rzekomo benefity nam dać. Czytam o tych falach i się tak zastanawiam czy jeśli powiedzmy jutro będzie możliwe wysyłanie w np. droga mejlową plików o wasze powiedzmy 6 GB (nie mówię tu o zapisywaniu chmurze) to czy my jako ludzie w owczym pędzie nie rzucimy się na tą możliwość nawet jeśli będzie to bez sensu. Wówczas nagromadzenie dużej ilości nawet podobno nieszkodliwych fal będzie miało negatywny wpływ na nasze zdrowie (w myśl zasady co za dużo to nie zdrowo). Nie wiem tego jedynie podejrzewam, że tak może być. Podstawy znajomości psychologii tłumu jednak mimo wszytko są bezlitosne.
Kolejnym moim przemyśleniem, a właściwie obserwacją jaką mam w związku z 5G jest dyskredytowanie potencjalnych negatywnych skutków danego zjawiska/idei/pomysłu w posty sposób, który dane było mi dostrzec w tym przypadku. Pozwolę sobie ten problem ugryźć w niespotykany dla mnie sposób. Wyobraź sobie stoi przed Tobą pomysł, którym jesteś żywo zainteresowany. Nie wiesz nic na dany temat nie mniej jednak strasz się dowiedzieć jak najwięcej. Wówczas podchodzi do Ciebie człowiek, który mówi Ci słuchaj 2+2=5 mówię Ci w tym pomyśle jest to zawarte. Zarówno ty jak i otoczenie mówicie sobie „przecież to absurd tak nie może być”. Później inny człowiek mówi Tobie podobną bzdurę więc zaczynasz się „uodparniać” na zaprzeczające słuszności danego pomysłu słowa. Nawet jak, któryś z ludzi mówi prawdę o szkodliwości danego pomysłu to dzięki tym pożytecznym osobom (idiotom), którzy wcześniej mówili bzdury w Twojej głowie oraz innych osób zainteresowanych pomysłem rodzi się śmiech „Mówisz mi teraz, że ten pomysł jest szkodliwy haha, a pamiętasz jak mówili, że 2+2=5 weź idź sobie folie na łeb załóż i nie pieprz głupot”. Podstawienie takich osób lub namieszanie komuś w głowie by zaczął na początku formowania pomysłu gadać proste do obalenia tezy jest bajecznie proste. Dla tego właśnie z moich obserwacji wynika, że większość ludzi niestety jest bezbronna w obliczu takiej manipulacji, a może nawet „przeredagowania rzeczywistości”, którą będziemy mieli po wdrożeniu danego pomysłu w życie, na modłę forsującego dany pomysł. Jako, że na samym początku gdy 5G przebijało się do świadomości ludzi oraz w późniejszych etapach dane mi było obserwować właśnie coś takiego sądzę, że niektóre z stawianych tez przez ludzi, o których mówimy „spiskowoteoriowcy” mogą mieć jak najbardziej odzwierciedlenie w rzeczywistości. Problem w tym, że przez nagromadzenie łatwych lub trudnych do obalenia fake newsów, mało kto dopuszcza do świadomości prawdziwe informacje niezależnie czy są one korzystne czy też nie dla 5G. Wszyscy błądzimy co nie jest niczym złym. Pamiętajcie jednak prawda nie leży po środku ani po lewo/prawo/na ukos prawda leży tam gdzie leży. Problem w tym, że w obliczu czegoś takiego piekielnie ciężko do niej dotrzeć.
Mówiąc o psychologii warto wspomnieć o tym, że w tym przypadku gdy mówimy o populacji dane jednostki niepodporządkowujące się danej dominującej w społeczeństwie idei/przeświadczeniu zawsze będą wyszydzane gdyż burzą ludziom ich idealny w mniejszym lub większym stopniu świat (pomijając osoby, które co by się nie działo i tak mają wszytko w dupie), zmuszając do zadawania pytań, których notabene konstruowania szkoła nas nie nauczyła. Więc nawet jak ktoś zadaje pytania to często wali na oślep przez co wyciągnąć może fałszywe wnioski. Pytanie pytaniu nie równe przykładem jest tu pytanie z tezą (np. Podaj 4 benefity/zagrożenia wynikające z wprowadzenia technologii 5G), które samo w sobie sugeruje odpowiedź na korzyść lub nie korzyść pomysłu. Jak będziesz notorycznie szukał informacji, że coś jest szkodliwe to znajdziesz wiele informacji potwierdzających Twoją tezę i tym bardziej będziesz przekonywał siebie i społeczeństwo, że coś jest szkodliwe nawet jak takie nie jest. To jest tak zwany efekt potwierdzenia. Polecam najpierw znaleźć argumenty (opinia nie jest argumentem choć może być uargumentowana) za, a potem przeciw i wyciągnąć samodzielne wnioski, a nie zamykać się na informacje (to, że ta metoda sprawdza się u mnie nie oznacza, że sprawdzi się u Ciebie). Tkwiąc w efekcie potwierdzenia nie dotrą do Ciebie inne sprzeczne z Twoimi tezami argumenty (możesz je nawet wypierać) lub w pewnym stopniu uznawać argumenty drugiej strony jednakże doszukujesz się wówczas w wypowiedzi rzeczy, które potwierdzają Twoje założenia. Moim zdaniem nierozsądnym jest zamykanie się na informacje inne od naszych oraz o zgrozo atakowanie osoby mającej inny pogląd niż nasz.
Podsumowując to co obserwuje w temacie 5G jest moim zdaniem laniem wody na młyn zarówno spikowoteoriowców jak i ich przeciwników. Nie podoba mi się sposób w jaki ta technologia jest forsowana oraz to jaki zamęt wokół tego tematu panuje. Wkurza mnie brak wolności odnośnie decydowania o wdrożeniu 5G. Przyznam szczerze, że w obliczu tego wszystkiego co dane było mi zaobserwować naprawdę obawiam się 5G mam nadzieje, że niesłusznie.
PS. Jako, że żyjemy w neokomunizmie i w kontekście 5G mówi się o globalnym totalitaryzmie to podaje przepis na PRL'owskiego zakalcowatego murzynka.
Składniki:
1 szklanka cukru (lub więcej jak lubisz słodsze ciasta)
4 jajka
kostka margaryny
1/2 szklanki wody
4 kopiaste łyżki kakao
2 szklanki mąki
łyżeczka proszku do pieczenia
mała szczypta soli
bułka tarta (opcjonalnie)
kilka kropel aromatu rumowego lub migdałowego
Sposób przygotowania
Margarynę rozpuścić na małym ogniu wraz z wodą, połową cukru i kakao (nie zagotować). Białka ubić z 2 połową cukru (by powstała beza) i do ostudzonej masy kakaowej dodawać po łyżce mąki ubitej bezy oraz po żółtku, proszek do pieczenia i aromat. Formę do pieczenia (np. torownice o średnicy około 25 cm) wysmarować margaryną i wysypać bułką tartą lub użyć papieru do pieczenia. Piec około 50 min w temperaturze 180 stopni (może być z termoobiegiem). Miażdżyca i zawały serca o cukrzyca i inne takie murowane więc smacznego. Nie zapominajmy o uszkodzonych pozapalnych tłuszczach trans. Jesz na własną odpowiedzialność.
Odmeldowuje się do następnego wpisu.