... ani też tak, że skończył mi się zapał. To tylko wynik natłoku zadań - musiałam zdecydować, które są aktualnie ważniejsze. Każdego dnia przekonuję się, że można jeszcze więcej - zwłaszcza od czasu, gdy zrezygnowałam z Facebooka, YouTube, Instagrama i seriali... Tym bardziej dotkliwy był dla mnie fakt, że nadal nie mogę wszystkiego.
Jeśli chodzi o postęp prac: promotor pracy dotyczącej drzwi objęty jest kwarantanną do 29.03 i będę musiała sama przymusić się do regularności w pracy. Jutro wysyłam zgłoszenie na konferencję językoznawczą, na której będę chciała opowiedzieć o problemie "wykładu wedle litery" - wbrew zapowiedziom autora, Tylkowskiego - nie jest on wcale tak dosłowny, jak można by się spodziewać... W piątek, podczas seminarium dotyczącego pamięci, będę opowiadała o strukturze mojej pracy i głównym problemie: ikonografii zapomnianej.
A jutro prowadzę w ramach praktyk moją pierwszą lekcję w liceum... Życzcie mi powodzenia!
Do przyszłego tygodnia :)
Ps. A w weekend byłam w Łodzi...