"jak stwierdzić co to znaczy 'nadmierna'?"
No właśnie nielicząca się z innymi, czyli nieracjonalna.
"czy to jest złe samo z siebie?"
Tak, bo człowiek nie jest samotną monadą.
" A jeśli sprawia mi osobistą przyjemność sprawianie przyjemności np. żonie, to czy w ten sposób nie dbam o przyjemności innych, dbając jednocześnie i docelowo o przyjemność własną?"
Z definicji dbanie o przyjemność żony nie jest egoizmem. To, że Ty też masz z tego korzyść jest motywacją prakseologiczną, ale nie psychologiczną (u dojrzałego psychicznie człowieka). Bo jeżeli ktoś świadomie dba o żonę, mając ją w dupie i okazując zerową empatię, a ma na celu tylko i wyłącznie sprawienie tym przyjemności samemu sobie, to znaczy, że jak tylko nadarzy się okazja, to wypnie się na nią, popadając w jakąś biedaracjonalizację, że racjonalny interes własny każe mi zająć się młodszą kochanką etc. Vide Rand i Branden. Najpierw Rand egoistycznie doprowadziła swojego męża do alkoholizmu, pieprząc się przy nim z Brandenem, a potem Branden zranił Rand, znajdując sobie ileś lat młodszą pannę. A pragnę zauważyć, że niezdolność do budowania prawdziwych, głębokich relacji jest ewidentną oznaką jakichś problemów z głową.
""dążenia wbrew naszemu interesowi, to jest to prakseologicznie niemożliwe" - dlaczego? "
Dlatego, że z samej struktury ludzkiego działania wynika, że człowiek podejmuje działanie, by zastąpić stan mniej pożądany stanem bardziej pożądanym, przy czym brak działania/jego zaniechanie też jest tu rozumiane jako działanie. Nie można temu zaprzeczyć bez popadania w sprzeczność, bo próba zanegowania aksjomatu o ludzkim działaniu jest działaniem.
"bym uznawał uzależnienie od kokainy za korzystne dla mnie, a w rzeczywistości bilans strat byłby dla mojego życia tu niekorzystny (uszczerbek zdrowia, wydatek pieniędzy, ilość czasu nie spożytkowanego na inną, produktywną i uszczęśliwiającą działalność), to czyż nie myślałbym, iż działam na swoją korzyść, w istocie szkodząc sobie"
Psychologiczna, moralna czy zdrowotna ocena nie ma znaczenia dla prakseologii, która jest nauką formalną. Ludzki umysł jest złożoną strukturą, którą można zobrazować jako taką zbieraninę różnych "osobowości", które mają różne pragnienia i dojrzałość polega na tłumieniu tych najbardziej prymitywnych i impulsywnych oraz na dopuszczaniu do głosów tych "osobowości", z którymi najbardziej chcielibyśmy się utożsamiać np. "człowiek mądry", "cywilizowany" etc. Rozumiem, że punktu widzenia filozofii obiektywizmu, która za Arystotelesem wywyższa wszystko, co najlepiej spełnia naturę człowieka i najlepiej służy jego życiu, egoistyczne czy też racjonalne jest tylko to, co wybraliśmy z punktu widzenia naszej najdojrzalszej "osobowości", ale fakty są takie, że ludzie są istotami nie tylko intelektualnymi, ale też emocjonalnymi, i każde działanie jest manifestacją wewnętrznej gry, w której pierwotniejsze "osobowości" wygrały z tą najbardziej wyrafinowaną. Realistyczna antropologia nie może dzielić istoty człowieka na jakieś części, tylko musi brać go całego: z jego możliwościami i słabościami, toteż każde działanie wyraża to, co wydało mu się najlepsze, a to, czy było to faktycznie najlepsze jest kwestią zupełnie inną.
"Podobnych przypadków można znaleźć wiele. I są to przykłady "dążenia wbrew naszemu interesowi". "
Są to dążenia nieracjonalne tylko z perspektywy osoby o większej wiedzy i dojrzałości. Nie można swojego intelektu projektować na innych ludzi, bo każdy ma inne zdolności. Jeżeli ktoś uzależnia się od narkotyków, to zaspokaja jakieś głębokie potrzeby psychologiczne, co w danym momencie przedkłada nad zdrowie, czy produktywne spędzanie czasu.
"Niemożliwość "dążenia wbrew swojemu interesowi" oznaczałaby, że wszyscy zawsze wiedzą, co jest dla nich na prawdę dobre. Chyba się zgodzimy, iż tak (niestety) nie jest?"
Oczywiście. Niemniej, czas jest dobrem rzadkim i sposoby jego spędzania podlegają subiektywnemu wartościowaniu, stąd z perspektywy jednostki zawsze wybiera się to, co w danym momencie najlepiej zaspokaja którąś z naszych potrzeb. Polecam "Ludzkie działanie" Ludwiga von Misesa. Rand bezmyślnie odrzucała jego pierwsze trzy rozdziały, bo po prostu ich nie rozumiała.
" A czy masz za sobą lekturę wspomnianej "Cnoty egoizmu"?"
Tak, po polsku i po angielsku, a także Źródło, Atlasa, Hymn i The Romantic Manifesto.
RE: Jakub Wozinski – Liberalizm to nie wolność. Recenzja