Jezus te rapsy skradły moje serce :D
No mi właśnie tej akceptacji totalnie brakuje co tylko podkręca nienajlepszy stan. To moje "trzeba przeczekać" raczej niestety wynika z tego, że się już po prostu poddaję. Niemniej jednak skoro mój stan nie ma jednej konkretnej przyczyny i pojawił się znikąd to nic lepszego niż przeczekanie chyba nie mogę zrobić. Robię swoje i tyle, w końcu się rozpogodzi.
RE: Dziennik #346/2025 - kryzys ma się dobrze