Wybrałem się, by troszkę potruchtać, a wyszedł z tego mój osobisty rekord :)
Sekretem jest nie forsowanie się.
"Niskie tempo, małe kroczki. To nie zawody, nie walczysz z czasem. Biegnij duuuużo wolniej, niż jesteś w stanie biec" - tak sobie tłukłem do głowy, gdyż nogi chciały biec dużo szybciej, ale w wyższym tempie bieg skończyłby się zapewne przed 10 km.
Warunki były kiepskie - padał deszcz, ale z drugiej strony zniknął lód, więc można było truchtać bez obaw o wywrotkę.
Ten plac zabaw zawsze mnie bawi - ciekawe, czy dzieciaki zdają sobie sprawę, ze przejeżdżają przez układ pokarmowy świerszcza, wyjeżdżając z jego tyłka? ;)
Gratuluję fantazji projektantowi tej zjeżdżalni :)
Od tego miejsca na ścieżce nie ma oświetlenia. Początkowo miałem tutaj zawrócić, ale czułem się dobrze, więc postanowiłem pobiec dalej. Na szczęście wziąłem czołówkę "w razie czego".
Kolejny raz jestem zaskoczony ile światła wyłapuje mój telefon. Tym razem zdjęcia robiłem na zwykłym automacie, bez użycia trybu nocnego. Moje oczy widziały zaledwie na kilka metrów do przodu, w świetle z czołówki, a na zdjęciu nieźle widać okolicę poza kręgiem światła. Mocno się zdziwiłem widząc to zdjęcie na komputerze.
Ta sama sytuacja miała miejsce pod wiaduktem. Wzrok wyłapywał jedynie to, co oświetlała czołówka, reszta okolicy była kompletnie czarna.
Koniec ścieżki, na granicy Rybarzowic i Łodygowic.
Droga powrotna wiodła pod górę. Niby niezauważalnie, ale jednak. W okolicy 9go km pojawił się pierwszy kryzys. Nie walczyłem o czas, więc zmieniłem trucht na szybki chód, i po chwili wszystko wróciło do normy.
Wbiegając do Szczyrku klimat zmienił się ciut bardziej na zimowy.
Nieopodal granicy Szczyrku i Buczkowic miałem zaplanowaną metę. Gdy spojrzałem na zegarek, i zobaczyłem, że mam 12.85 km to mnie wbiło w ziemię.
Lubie jednak okrągłe liczby, więc dokulałem się do równych 13 km, by wynik ładnie się prezentował :)
Ilość zdjęć pokrywa się ze zmianami w tempie, oraz ze spadkami w tętnie.
Wiem jedno - kolejne treningi biegowe nie będą wyglądały jak sesja fotograficzna. Zwolnię jedynie wtedy, gdy nie będę w stanie dalej biec.
Raporty BfObD będą ubogie, ale tempo powinno wyglądać lepiej :)
Pierwsze odnotowane Personal Record w aplikacji Strava.
Szału nie ma, ale będzie się do czego porównywać.
Niby na trasie przewyższenie było praktycznie niezauważalne, ale organizm odczuł, gdy zacząłem biec "pod górę".
Tak wygląda część ścieżki rowerowo-pieszej łączącej Szczyrk, Buczkowice i Rybarzowice.
Mam nadzieję, że wiosną będę mógł przebiec całą ścieżkę.
W sumie nie wiem ile ścieżka ma kilometrów, ale niech to będzie dla mnie niespodzianka :)
p.s.
Znalazłem raport z mojego poprzedniego rekordu, znajdziecie go pod tym linkiem
Od tego czasu biegałem może z cztery razy :)
W między czasie "kondycje" budowałem jeżdżąc na rowerze, chodząc po górach i ćwicząc HIIT. Były to jednak bardzo nieregularne treningi.
Mam nadzieję, ze tym razem będzie lepiej z moją regularnością.
Rywalizacja w #POLIAC mi w tym pomaga :)